Lisicki o kompromitacji Tuska na arenie międzynarodowej. "Polska się ośmieszyła"
Rząd Węgier uwzględnił wniosek posła PiS Marcina Romanowskiego i udzielił mu ochrony międzynarodowej. Były wiceminister sprawiedliwości zwrócił się o azyl polityczny w związku z podejmowaniem przez polski rząd i podległą mu Prokuraturę Krajową "działań naruszających jego prawa i wolności".
Romanowski dotychczas był ścigany krajowym listem gończym. W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania byłego wiceministra, podejrzanego w śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości.
Lisicki: Jeden wielki skandal
– Wskutek działań rządu Tuska i jego popychadła w postaci pana Bodnara, Polska się ośmieszyła. Jest to pierwszy przypadek po 1989 r. udzielenia azylu z powodów politycznych. Donald Tusk pokazał, że jest szefem prawdziwego gangu Olsena. Wszystko, co może spartolić – partoli. Robimy bałagan na całą Europę, a może nawet na cały świat – skomentował Paweł Lisicki w rozmowie na kanale "Do Rzeczy" na YouTube.
– Każdy, kto śledzi uważnie sprawę Marcina Romanowskiego, może dostrzec, że mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Skala użycia środków przeciwko urzędnikowi – bo wiceminister sprawiedliwości jest po prostu urzędnikiem państwowym – jest zupełnie niewspółmierna do potencjalnego naruszenia prawa. Żaden z 11 zarzutów, które przedstawiła prokuratura, nie dotyczy rzeczy podstawowej, która dla każdego człowieka byłaby jasna, czyli przywłaszczenia mienia, korupcji albo zrobienia z Funduszu Sprawiedliwości prywatnego interesu – powiedział redaktor naczelny "Do Rzeczy".
– Sprawa jest oparta na podstawowym zakłamaniu, którym posługuje się obecny rząd i jego dziennikarscy poplecznicy, którzy mówią, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości powinny być przeznaczone tylko na ofiary przestępstw. To jest nieprawda. Zgodnie z ustawą przyjętą przez Sejm, te pieniądze mogły być przeznaczane również na inne cele publiczne, np. działania prewencyjne i informacyjne, które były związane z ogólnym przeznaczeniem Funduszu Sprawiedliwości – zauważył Paweł Lisicki.
– To, że Polska dopuściła do tego, żebyśmy mieli sprawę prześladowania politycznego w 2024 r., to jest jeden wielki skandal, uderzający w nasz wizerunek – dodał.