Rząd opieszały w walce z upałami. Związkowcy wściekli
– Wspólnymi siłami możemy zapewnić większe bezpieczeństwo i zdrowie pracowników w czasie upałów –zapewniała w lipcu 2024 roku minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Poinformowała wtedy o zleceniu prac przygotowawczych. – Przegrzanie organizmu może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, również prowadzące do śmierci – podkreślała minister. Polityk Lewicy wskazywała, że obecne prawo nie chroni pracowników w wystarczającym stopniu. Przepisy BHP w aktualnym kształcie nie określają maksymalnej temperatury, w której może być wykonywana praca.
W najnowszej wersji projektu rozporządzenia przewidziano maksymalną temperaturę w pomieszczeniach pracy na poziomie 35°C, a przy pracach fizycznych na otwartej przestrzeni – 32°C. Z kolei przy temperaturze powyżej 28°C w pomieszczeniach i 25°C przy pracach fizycznych pracodawcy będą zobowiązani do zastosowania rozwiązań technicznych lub organizacyjnych. Co najistotniejsze, przepisy mają wprowadzić bezwzględny zakaz wykonywania pracy, gdy temperatura przekracza określone maksymalne wartości.
Przy okazji trwającej obecnie fali letnich upałów, temat powrócił. Okazuje się jednak, że prace nie posunęły się naprzód, co wywołuje frustrację związkowców. – Co roku rozmawiamy o konieczności zmian rozporządzenia w sprawie temperatur. I ciągle przepisy w tej sprawie nie są gotowe. Rząd tyle mówi o deregulacji, ale nie potrafi rozwiązać tak podstawowej kwestii – mówi w rozmowie z "Faktem" Grzegorz Sikora z Forum Związków Zawodowych. – Rozumiem, że przez ostatnie 12 miesięcy niektórzy ministrowie byli zaangażowani w kampanię prezydencką, teraz z kolei w rekonstrukcję rządu. Może do kolejnej rekonstrukcji zdążą z tymi przepisami – ironizuje.
Poważne wątpliwości
Gazeta wskazuje jednocześnie na luki w propozycji MRiPS. Kluczowa klauzula "chyba że względy technologiczne na to nie pozwalają" oznacza, że niektórzy pracodawcy będą mogli to wykorzystać. Równie problematyczne jest sformułowanie o zakazie pracy "w czasie, w którym temperatura przekracza odpowiedni próg". Oznacza to, że zakaz dotyczy wyłącznie momentu faktycznego przekroczenia temperatury, a nie całego dnia roboczego. Jeśli temperatura spadnie poniżej progu, pracownicy będą musieli wrócić do pracy, nawet jeśli prognoza przewiduje ponowne jej przekroczenie – czytamy.
Dodatkowo projekt zawiera także liczne wyłączenia grupowe – przepisy nie będą dotyczyć m. in. funkcjonariuszy służb mundurowych, żołnierzy oraz pracowników opieki nad dziećmi do 3 lat.