Dramatyczny apel Kliczki. "Kto może, niech opuści Kijów"
W nocy z czwartku na piątek Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na Ukrainę, uderzając w Kijów i obwód lwowski. W wyniku ostrzału uszkodzone zostały budynki mieszkalne i infrastruktura krytyczna. "Bezzałogowy statek powietrzny rozbił się na dziedzińcu budynku mieszkalnego. Sklep znajdujący się obok budynku został częściowo uszkodzony" – poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko za pośrednictwem komunikatora Telegram. Zginęły co najmniej cztery osoby, w tym jeden medyk. 19 osób zostało rannych. 14 z nich trafiło do szpitala. Inni zostali opatrzeni na miejscu.
Do rosyjskiego ataku doszło także we Lwowie. "Po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego we Lwowie usłyszeliśmy serię eksplozji. Teraz ustalamy, co dokładnie się stało, czy były to przyloty i w jakim rejonie. Współpracujemy ze wszystkimi służbami" – przekazał mer miasta Andrij Sadowy. W ukraińskich mediach pojawiły się informacje, że w obwodzie lwowskim Rosjanie mogli wykorzystać pociski balistyczne Oresznik. Rakieta została po raz pierwszy użyta w działaniach wojennych w listopadzie 2024 r. do ataku na Dniepr.
Apel mera Kijowa
"Połowa budynków wielorodzinnych w Kijowie, prawie 6 tys., jest obecnie pozbawiona dostaw ciepła z powodu uszkodzenia infrastruktury krytycznej stolicy w masowym ataku wroga. W mieście występują również przerwy w dostawach wody" – poinformował we wpisie na Telegramie mer Kijowa WitalijKliczko.
Udało się zapewnić działanie szpitalom, w tym położniczym, dzięki tzw. mobilnym kotłowniom. "Trwają prace mad przywróceniem dostaw prądu i ciepła do domów mieszkańców Kijowa" – przekazał. "Służby miejskie pracują w trybie awaryjnym. Niestety, prognozy pogody na najbliższe dni zapowiadają trudne warunki" – zauważył Kliczko.
"Apeluję również do mieszkańców stolicy, którzy mają możliwość czasowego opuszczenia miasta, gdzie istnieją alternatywne źródła energii i ciepła, aby to zrobili" – zakończył.