Mądrości współczesnych królów, czyli walczymy o różnorodność i klimat a przeciw populizmowi
Wiem wprawdzie jak dochodowy to biznes. I wiem, że w naszym społeczeństwie masowej demokracji istnieje nie dająca się stłumić tęsknota za hierarchią, dystynkcją, tym co arystokratyczne, szlachetne, wyrastające z tradycji. Wszystko to teoretycznie reprezentuje monarchia, która przecież, nawet w swojej dzisiejszej skarlałej postaci, ma odległe korzenie w prawie Boskim. Piszę o tym, co monarchia reprezentuje teoretycznie, bo charakterystyczną cechą współczesnych królów i królowych jest nieznośna wręcz powierzchowność i płaskość gestów, wypowiedzi, deklaracji. Coraz częściej przypominają oni jedynie dobrze opłacane maskotki, którymi media i pospólstwo bawią się po to, by zwykłej, banalnej demokratycznej młócce nadać przynajmniej pozór wzniosłości i wielkości. O ile do niedawna można się było łudzić i wierzyć, że są oni – oni, potomkowie dawnych rodów – swego rodzaju naturalnymi kustoszami narodowej tożsamości, żywymi znakami ciągłości, to i tej funkcji już nie wypełniają. Dobrze pokazała to analiza ostatnich wystąpień różnych koronowanych głów z okazji Bożego Narodzenia, którą można było przeczytać na portalu pch24.pl.