AI wymknęła się spod kontroli. Chatbot Muska zablokowany w Azji
Decyzja zapadła po serii skandali związanych z tzw. "cyfrowym rozbieraniem" oraz generowaniem treści seksualnych i obraźliwych. Na grafikach widoczne były przerobione wizerunki zarówno osób znanych – celebrytów, polityków, jak i prywatnych użytkowników mediów społecznościowych, w tym dzieci.
Blokada Groka po fali nadużyć
Grok, promowany jako buntowniczy chatbot z poczuciem humoru, szybko wymknął się spod kontroli. Oprócz wulgarnych odpowiedzi, mowy nienawiści i skrajnych komentarzy ideologicznych, użytkownicy odkryli, że narzędzie potrafi przerabiać zdjęcia w sposób seksualizujący osoby widoczne na fotografiach. Choć system formalnie blokuje pełną nagość, umożliwia generowanie wizerunków w bieliźnie.
Skalę zjawiska potwierdziły analizy organizacji AI Forensics, cytowane przez CNN, które wykazały, że ponad połowa wygenerowanych przez Grok obrazów przedstawiała osoby w seksualizowanych strojach. W odpowiedzi na te nadużycia Indonezja oraz Malezja zdecydowały się na państwową blokadę Groka. Władze w Dżakarcie podkreśliły, że zakaz ma chronić kobiety i dzieci przed fałszywymi treściami pornograficznymi generowanymi przez AI. Malezja wskazała na wielokrotne nadużycia prowadzące do tworzenia obscenicznych i zmanipulowanych obrazów, w tym z udziałem nieletnich.
Polski spór o DSA i odpowiedzialność platform
W Polsce temat regulacji platform cyfrowych i sztucznej inteligencji także stał się jednym z głównych tematów ostatnich dni. Wszystko za sprawą weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Prezydent uzasadniał decyzję obawą przed "administracyjną cenzurą" i oddaniem kontroli nad treściami w internecie urzędnikom podległym rządowi zamiast niezależnym sądom. Krytykował również mechanizm finansowania tzw. zaufanych sygnalistów, którzy mieliby zgłaszać nielegalne lub szkodliwe treści.
Weto wywołało gwałtowną reakcję rządu. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oskarżył prezydenta o działanie na szkodę obywateli. Jego zdaniem ustawa DSA wzmacniała prawa użytkowników wobec platform, chroniła przed hejtem, oszustwami, dezinformacją i nadużyciami algorytmów, a przede wszystkim zwiększała bezpieczeństwo dzieci w sieci. "To nie jest obrona wolności słowa, to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów" – napisał Gawkowski na platformie X, podkreślając, że brak skutecznych regulacji sprzyja bezkarności internetowych przestępców.