Lewica splagiatowała projekt ustawy? W tle tajemnicza zmiana

Dodano:
Posłowie na sali obrad Sejmu w Warszawie Źródło: PAP / Paweł Supernak
Lewica jako swój złożyła w Sejmie projekt niemal słowo w słowo zbieżny z nowelizacją przygotowaną w ministerstwie. Partia twierdzi, że miała do tego prawo, bo nad przepisami pracował jej były wiceminister. Inaczej sprawę oceniają eksperci – donosi "Rzeczpospolita".

"Rzeczpospolita" pochyla się nad nowelizacją ustaw o wychowaniu w trzeźwości, którą Lewica złożyła we wrześniu w Sejmie. Jej główne założenia to zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa, zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, w szpitalach oraz nocą na terenie całego kraju, zakaz sprzedaży poniżej sumy podatku akcyzowego i VAT, czyli organizowania głębokich promocji na alkohol oraz uregulowanie sprzedaży internetowej.

Kilkanaście dni później swój projekt przedstawiło Ministerstwo Zdrowia, którego główne cele są niemal takie same, jak również... treść zdecydowanej większości proponowanych przepisów. Okazuje się, że według informacji dziennika Lewica jako swój przedstawiła w Sejmie projekt napisany w Ministerstwie Zdrowia.

Chociaż Lewica twierdzi, że miała prawo do takiego działania, bo nad przepisami pracował jej były wiceminister, to eksperci nie zostawiają na nim suchej nitki. Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska ocenił, że to "nadużycie zasobów publicznych". – Partie polityczne są finansowane przez tego samego podatnika, co urzędnicy w ministerstwach. Jednak nie oznacza to, że mogą przestawiać jako własny urobek coś powstałe gdzie indziej – wskazał.

"Rzeczpospolita" wskazuje, że źródeł projektu należy szukać w histerii antyalkoholowe po zamieszaniu wokół nocnej prohibicji w Warszawie. To wtedy Lewica i Polska 2050 postanowiły zaprezentować własne projekty w zakresie ograniczenia dostępu do alkoholu. Projekt ogłoszono z pompą podczas konferencji, w której wziął udział Włodzimierz Czarzasty, szef Nowej Lewicy, dziś marszałek Sejmu, a głos zabrał też Wojciech Konieczny, senator, który w sierpniu, mimo protestów partii, został odwołany z funkcji wiceministra zdrowia. Konieczny przekonywał wówczas, że zaprezentowana ustawa to rozwinięcie projektu, nad którym pracował w Ministerstwie Zdrowia.

Dziennik zauważa jednak, że projekt nie jest "rozwinięciem", ale niemal identyczną kopią, o czym można było się przekonać 10 października, gdy MZ opublikowało swój projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. W większości projekty są identyczne, widać tylko minimalne różnice.

"Sekwencja dat wskazuje, że były wiceminister zabrał ze sobą projekt powstały w ministerstwie, zaproponowany potem jako propozycja Lewicy. Bo choć projekt ministerstwa został opublikowany po konferencji Lewicy, widnieje na nim adnotacja: »projekt z dnia 18 lipca 2025 r.«. Wobec takich projektów nie mają zastosowania przepisy ustawy o prawie autorskim, nie można więc – przynajmniej formalnie – mówić o plagiacie. Czy jednak przedstawianie projektu powstałego gdzie indziej jako własny jest etyczne? Na to pytanie senator Wojciech Konieczny odpowiada: to bardziej skomplikowane” – czytamy w "Rz".

Konieczny uważa, że "nie może być mowy o plagiacie, ponieważ musiałby okraść samego siebie". Jednak Szymon Osowski nie zgadza się z takim postawieniem sprawy. Jak wskazuje, projekt powstały w ministerstwie nie był wyłącznym dziełem wiceministra, tylko pracowali nad nim rządowi legislatorzy.

Zasadnicza zmiana efektem lobbingu?

Wojciech Konieczny, były wiceminister zdrowia tłumaczy w "Rzeczpospolitej", że projekt ministerialny dostał tzw. wpis już w marcu, ale w okrojonej formie. "Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na szerszą wersję już po złożeniu przez Lewicę projektu w Sejmie. Można więc powiedzieć, że Lewica zmotywowała ministerstwo do bardziej odważnego działania" – mówi.

Warto się przy tym wątku na chwilę zatrzymać i przeanalizować, jak ewoluowały założenia projektu. W projekcie Ministerstwa Zdrowia z marca zapisany był wyłącznie zakaz promocji napojów alkoholowych, ale po konsultacjach dopisano jeszcze – za czasów Wojciecha Koniecznego – zakaz reklamy. To fundamentalna zmiana dla branży, która musiałaby się wówczas borykać z poważnymi konsekwencjami. Co się stało, że taka zmiana została wprowadzona?

W konsultacjach doszło do zorganizowanej na dużą skalę akcji przesyłania tego samego stanowiska, które uprzednio przygotowano na zlecenie podmiotu z branży alkoholowej. Niektóre podmioty tak nieuważnie robiły „kopiuj – wklej”, że pozostawiały elementy formatki typu: „tu wpisz nazwę swojego stowarzyszenia”. Z szablonu skorzystało aż 30 organizacji. Wszystkie stanowiska można przeczytać na stronie Rządowego Centrum Legislacji przy projekcie ustawy UD147.

Resort zdrowia wielokrotnie powoływał się później na fakt, że w konsultacjach napłynęło bardzo wiele uwag dotyczących zakazu reklamy. Pytanie, czy Wojciech Konieczny i pracownicy Ministerstwa Zdrowia byli świadomi tej akcji lobbingowej? Zapytaliśmy resort zdrowia o prace nad tym projektem, a także o to, czy zauważono, iż stanowiska zostały powielone.

"Rz" zapytała Ministerstwo Zdrowia, co sądzi o projekcie Lewicy. „Uprzejmie informujemy, że rządowy proces legislacyjny jest jawny, a ustalenia z jego przebiegu mogą być wykorzystywane także w ramach inicjatywy ustawodawczej przynależnej parlamentarzystom. Ministerstwo Zdrowia pozytywnie odnosi się do zaproponowanych kierunków i założeń przedstawionych w projekcie ustawy” – czytamy w odpowiedzi.

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...