Fatalne wieści dla przyszłych emerytów. Obliczono, na ile mogą liczyć

Dodano:
Emeryt, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Leszek Szymański
Relacja emerytury do wynagrodzenia będzie w kolejnych dekadach systematycznie maleć. Za trzydzieści lat emerytów czeka ciężkie zderzenie z realiami.

Z danych przygotowanych przez ZUS wynika, że obecna stopa zastąpienia – oscylująca wokół 50 proc. – do połowy lat 30. spadnie do około jednej trzeciej przeciętnej pensji. Z kolei w 2080 roku emerytura ma stanowić już tylko jedną czwartą przeciętnej pensji. To oznacza wyraźny spadek poziomu życia przyszłych emerytów, zwłaszcza tych przechodzących na świadczenia w latach 50. i 6

To nie bankructwo, tylko systematyczny spadek emerytur

Prognozy ZUS pokazują, że system nie stoi na krawędzi bankructwa, ale przez cały horyzont prognozy pozostanie deficytowy. Jednocześnie liczba pracujących będzie gwałtownie maleć – z około 21 mln osób w 2025 roku do zaledwie 12,5 mln w 2080 roku – podczas gdy liczba emerytów wzrośnie do podobnego poziomu. Skoro wpływy i wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych mają utrzymywać się na zbliżonym poziomie, a świadczeń będzie więcej, oznacza to jedno: przeciętna emerytura będzie relatywnie niższa.

Jak podkreśla w rozmowie z Money.pl Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Pekao SA, "to efekt działań kilku czynników: starzenia się społeczeństwa i zmianę relacji pracujących do liczby emerytów, co w naszym systemie emerytalnym jest kluczowe. Odwrócenie tych tendencji jest bardzo trudne".

Rośnie liczba emerytur minimalnych

Na obniżenie stopy zastąpienia wpływa również struktura wypłacanych świadczeń. Coraz większy udział mają emerytury minimalne lub niższe od minimalnych. Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, zwraca uwagę, że "pewnie będzie rosnąć w wypłacanych świadczeniach udział emerytur minimalnych, do których dopłaca budżet oraz świadczeń niższych od emerytur minimalnych, także z tego powodu, że część osób nie będzie miała wymaganego stażu składkowego".

Zdaniem Barbary Sochy, szefowej prezydenckiej Rady Rodziny i Demografii, dane te pokazują przyszłe obciążenie młodszych pokoleń. – Bez zwiększenia liczby osób, które są na rynku pracy, albo ten system będzie bardzo mało wydolny, albo nasze emerytury będą bardzo niskie – podkreśla.

Część ekonomistów zwraca uwagę, że spadek stopy zastąpienia nie oznacza realnego obniżenia świadczeń. Paweł Wojciechowski z Instytutu Finansów Publicznych zaznacza, że "stopa zastąpienia spada głównie dlatego, że żyjemy coraz dłużej, a wynagrodzenia rosną szybciej niż waloryzowane są emerytury. Nie oznacza to, że emerytury realnie maleją, a raczej, że wolniej rosną niż płace".

Mimo to prognoza ZUS pokazuje, że różnica między ostatnią pensją a świadczeniem emerytalnym będzie coraz większa. Money.pl podsumowuje, że nawet jeśli realna wartość emerytur wzrośnie, przeciętne świadczenie na poziomie jednej czwartej przeciętnego wynagrodzenia może stać się źródłem silnych napięć społecznych i bolesnego "twardego lądowania" dla przyszłych emerytów.


Źródło: Money.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...