Wzrasta napięcie. Chiny wkraczają do akcji
Maszyna rozpoznawcza miała znajdować się w przestrzeni powietrznej wyspy Pratas przez około cztery minuty wczesnym rankiem w sobotę.
Obszar, nad którym pojawił się dron, znajduje się około 400 kilometrów od głównego lądu Tajwanu. Bloomberg wskazał, że sytuacja z chińskim dronem jest pierwszym tego typu incydentem z udziałem chińskiego bezzałogowca.
"Próby zastraszania Tajwanu". Chiny reagują
Jak przekazał tajwański resort obrony, dron przeleciał nad strefą obrony powietrznej. Ministerstwo zwróciło uwagę, że maszyna opuściła strefę po nadaniu ostrzeżeń na międzynarodowych częstotliwościach radiowych.
Agencja Bloomberg zaznaczyła, sytuacja z chińskim dronem uwydatnia "próby zastraszania" Tajwanu środkami militarnymi przez Pekin. Tajpej zintensyfikowało bowiem działania, których celem jest wzmocnienie obrony, aby zapobiec wszelkim atakom.
Do incydentu odniosło się również chińskie wojsko. Siły zbrojne Pekinu stwierdziły, że dron prowadził "legalne i zgodne z prawem" ćwiczenia.
Kolejna prowokacja ze strony Pekinu
Pod koniec grudnia ub. r. władze w Tajpej poinformowały, że podczas rozpoczętych chińskich manewrów wojskowych doszło do naruszenia wód terytorialnych wyspy.
Jak przekazał resort obrony, chińskie jednostki miały wejść w głąb strefy rozciągającej się do 12 mil morskich od brzegu wyspy.
Według danych tajwańskiego ministerstwa w ćwiczeniach uczestniczyło 14 okrętów wojennych, 14 jednostek chińskiej straży przybrzeżnej oraz 89 samolotów i dronów. Aż 67 statków powietrznych miało znaleźć się w przestrzeni Tajwanu. W odpowiedzi władze upoważniły siły zbrojne do reagowania w przypadku bezpośredniego zagrożenia, podkreślając, że działania Pekinu są nieakceptowalne i prowadzą do dalszej destabilizacji regionu.