Nawrocki zdecydował ws. Rady Pokoju. "Zaproszenie jest wyrazem szacunku"
Jak przekazał za pośrednictwem swojej kancelarii, we wpisie na portalu X, w rozmowie z Donaldem Trumpem wyraził zainteresowanie udziałem w tym projekcie, a samo zaproszenie określił jako "wyraz szacunku wobec Prezydenta, wojska i narodu". Jednocześnie podkreślił, że nie złożył podpisu pod deklaracją powołującą Radę, choć wziął udział w jej inauguracji.
"Zgodnie z rządową rekomendacją"
Rada Pokoju to nowa inicjatywa ogłoszona przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Według zapowiedzi ma służyć budowaniu pokoju zgodnie z prawem międzynarodowym, a jej pierwszym i kluczowym obszarem zainteresowania ma być Bliski Wschód, w tym kwestia Strefy Gazy. Z założeń przedstawianych przez stronę amerykańską wynika, że Rada ma mieć charakter międzynarodowego gremium politycznego, w którym państwa członkowskie mogą brać udział w rozmowach dotyczących bezpieczeństwa i stabilizacji, a w przyszłości zakres działań może zostać rozszerzony również na inne kryzysy globalne.
Do sprawy udziału Polski w Radzie Pokoju odniósł się w czwartek m.in. premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślił, że Karol Nawrocki działał "zgodnie z rządową rekomendacją", a brak podpisu pod dokumentem powołującym Radę wynika z obowiązującego porządku prawnego. W jego ocenie taki krok wymaga wcześniejszej zgody parlamentu, co stanowi warunek konieczny dla podejmowania zobowiązań w imieniu państwa. "W Davos zgodnie z rządową rekomendacją. Bezpieczeństwo Polski wymaga współpracy między prezydentem i premierem, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami. Nasz stały osobisty kontakt w ostatnich dniach przyniósł dobre efekty" – napisał Donald Tusk na X.
Andrzej Duda widzi zarówno szanse, jak i zagrożenia
Swoją ocenę tej kwestii przedstawił również były prezydent Andrzej Duda, który zwrócił uwagę na polityczne i wizerunkowe ryzyka związane z listą zaproszonych do Rady Pokoju. Jak podkreślił, "jest w tym wszystkim jeden poważny problem" – fakt, że do inicjatywy zaproszeni mieli zostać także Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka. Jednocześnie zaznaczył, że sama obecność Rosji w takim formacie nie musi automatycznie przekreślać udziału Polski, wskazując, że podobna sytuacja występuje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdzie państwa zachodnie również zasiadają przy jednym stole z Rosją.
Duda ocenił, że Polska powinna podejść do propozycji pragmatycznie i nie odrzucać jej z góry. "Z tego punktu widzenia odrzucenie, i to z góry, propozycji Donalda Trumpa nie byłoby racjonalne" – stwierdził, argumentując, że obecność w takim gremium mogłaby wzmocnić pozycję Polski i zapewnić jej miejsce przy stole, gdy podejmowane będą decyzje kluczowe dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Były prezydent apelował również, by debata wokół Rady Pokoju nie przeradzała się w spór oparty na emocjach i partyjnych sympatiach, lecz była prowadzona w oparciu o interes państwa oraz realne korzyści i ryzyka. W jego ocenie Polska – jako kraj o strategicznym znaczeniu dla wschodniej flanki NATO i państwo goszczące wojska amerykańskie – powinna "patrzeć na tę propozycję na poważnie i na spokojnie", by móc skutecznie zadbać o swoje interesy.