Zimą węgiel w Polsce to podstawa. "Ratuje nas"

Dodano:
Elektrownia węglowa. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pexels
Wiatr i słońce to sezonowa energetyka, zimą ratuje nas węgiel i kopalne źródła energii – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Od kilku tygodni w Polsce temperatury utrzymują się poniżej zera, szczególnie we wschodnio-południowej części kraju. Surowe warunki wpływają na zwiększenie zapotrzebowania na energię. "W połowie stycznia mieliśmy do czynienia nie tylko ze rekordowym zapotrzebowaniem sięgającym 27,6 GW netto, ale i szczytową produkcja sięgającą 28,9 GW netto" – zauważa portal money.pl, który wskazuje w tekście, że "zimą w Polsce wciąż rządzi węgiel".

Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert górniczy, zauważa, że to właśnie węgiel stanowił główne źródło wytwórcze. – Wiatr i słońce to sezonowa energetyka, zimą ratuje nas węgiel i kopalne źródła energii – mówi. – To właśnie w tym okresie widać, jak bardzo istotne są elektrownie węglowe. Większość energii pochodzi z paliw kopalnych z węgla kamiennego, brunatnego oraz gazu. W okresie letnim ta proporcja jest inna, z korzyścią dla OZE – przyznaje Markowski.

Spór o rolę węgla

Z kolei Jakub Wiech, redaktor naczelny serwisu "Energetyka24" wyjaśnia, że zimą odnawialne źródła produkują mniej energii. – To wynika z naszego miksu energetycznego i specyfiki polskiego sektora OZE, w którym obecnie dominuje fotowoltaika. W tym okresie w roku dni są krótsze, siłą rzeczy więc generacja jest niższa – przyznaje. – Czy węgiel ratuje Polskę zimą? To figura retoryczna. Statystycznie zapewnia połowę generacji mocy. Nie ratuje nas przed niczym, ale wykonuje swoją pracę systemową. W podobny sposób można mówić, że OZE nas ratują. Zapotrzebowanie na energię wzrasta, a mimo to w ciągu dekady udział węgla stopniał o 20 punktów procentowych. Jego rola w sektorze energetycznym jest przesadzona – komentuje Wiech.

Tymczasem Jerzy Markowski przestrzega, że wraz z wyłączaniem kolejnych boków węglowych, likwidacją kopalń i bardzo odległą wizją rozwoju energetyki atomowej "zmierzamy w kierunku luki wytwórczej", która szczególnie w ziemie będzie wzrastać. – To realne ryzyko. Zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę, że eksploatacja Bełchatowa będzie wygaszana. Dziś elektrownia ta zabezpiecza 20 proc. naszego zapotrzebowani – mówi były wiceminister.

Źródło: money.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...