Prezes PiS jednoznacznie o Polsce w Radzie Pokoju. "Powinniśmy tam być"
Prezes PiS podkreślił, że decyzja w tej sprawie zależy od rządu oraz wiąże się z koniecznością wyasygnowania miliarda dolarów, co miałoby zapewnić Polsce status członka stałego.
"Nie jesteśmy już dzisiaj, na szczęście, państwem biednym"
– Musi się na to zgodzić rząd. Rząd musi też wyasygnować ten miliard dolarów. Nie ma sensu, żeby Polska tam wchodziła jako państwo biedne. Nie jesteśmy już dzisiaj, na szczęście, państwem biednym. Powinniśmy tutaj działać jako członek pełnoprawny. Musimy działać w jak najlepszych stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, tym bardziej powinniśmy tam być – powiedział Kaczyński podczas konferencji w Sejmie. Kaczyński, pytany o możliwość rozmów z Rosją w ramach nowej struktury, stwierdził, że „Władimira Putina tam przecież nie będzie”.
Do słów prezesa Prawa i Sprawiedliwości odniósł się w mediach społecznościowych minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.We wpisie na portalu X stwierdził: „Odnotujmy, że prezes PiS żąda aby Polska wydała miliard dolarów na odbudowę strefy Gazy” – skomentował minister.
Domański o pieniądzach i procedurach
Wątek finansowania polskiego udziału w Radzie Pokoju skomentował w piątek również minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" zaznaczył, że w tej chwili nie ma ani formalnej decyzji rządu, ani środków na tak kosztowne zobowiązanie. – Zacznijmy od tego, że jakiekolwiek porozumienie międzynarodowe wymaga uchwały Rady Ministrów, a takiej uchwały dziś z całą pewnością nie ma. Po drugie, mówimy o bardzo poważnych zobowiązaniach prawnych, które musiałyby zostać szczegółowo przeanalizowane – powiedział Domański. Minister dodał również wprost: – A odpowiadając wprost: miliarda dolarów w budżecie na to z całą pewnością nie ma. Według szefa resortu finansów obecnie są ważniejsze zadania do sfinansowania niż udział w inicjatywie Trumpa.
Swoje stanowisko w sprawie Rady Pokoju przedstawił w czwartek, tuż po inauguracji projektu, także prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w Davos. Jak przekazała jego kancelaria we wpisie na portalu X, wyraził on w rozmowie z prezydentem Stanów Zjednoczonych zainteresowanie udziałem Polski w projekcie, a samo zaproszenie określił jako "wyraz szacunku wobec Prezydenta, wojska i narodu". Jednocześnie prezydent zaznaczył, że choć uczestniczył w inauguracji Rady, nie podpisał deklaracji powołującej nową organizację.
Rada Pokoju została oficjalnie zainaugurowana podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Organizacja ma zajmować się m.in. zarządzaniem sytuacją w Gazie i jest postrzegana jako alternatywa dla ONZ. Do Rady mogą przystąpić wyłącznie państwa zaproszone przez USA, a standardowa kadencja trwa trzy lata. Kraje, które w pierwszym roku wpłacą 1 miliard dolarów, uzyskują status członka stałego.