Protesty w Minneapolis. Trump wysyła "cara od granicy"

Dodano:
Tom Homan, pełnomocnik USA ds. polityki imigracyjnej, nazywany "carem od granicy" Źródło: Wikimedia Commons
Donald Trump zapowiedział, że wyśle do Minnesoty Toma Homana, pełnomocnika ds. polityki imigracyjnej nazywanego "carem od granicy". W Minneapolis trwają protesty przeciwko służbom imigracyjnym.

"Dziś wieczorem wysyłam Toma Homana do Minnesoty. Nie był zaangażowany w tamte rejony, ale zna i lubi wielu tamtejszych ludzi. Tom jest surowy, ale sprawiedliwy i będzie podlegał bezpośrednio mnie" – napisał Trump w poniedziałek (26 stycznia) w serwisie X.

64-letni Homan rozpoczął karierę jako policjant stanu Nowy Jork, następnie służył w straży granicznej. W 2013 r. ówczesny prezydent USA Barack Obama mianował go szefem wydziału ds. deportacji w Służbie Imigracyjnej i Celnej (ICE). W drugim tygodniu swojej pierwszej prezydentury Trump mianował Homana pełniącym obowiązki dyrektora ICE. Funkcję tę pełnił do rezygnacji w 2018 r.

Zabójstwo Alexa Prettiego. Kolejna ofiara w Minneapolis

W sobotę (24 stycznia) w Minneapolis funkcjonariusze straży granicznej (Border Patrol) zastrzelili 37-letniego obywatela USA Alexa Prettiego, który pracował jako pielęgniarz w lokalnym szpitalu dla weteranów. Mężczyzna uczestniczył w demonstracjach trwających w związku z zastrzeleniem w tym mieście Renee Good przez agenta ICE.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) oświadczył, że funkcjonariusz strzelał w obronie własnej, gdy mężczyzna zbliżał się do niego z bronią palną i opierał się próbom rozbrojenia go. Wersji wydarzeń przedstawionej przez DHS zaprzeczają lokalne władze – gubernator stanu Minnesota Tim Walz nazwał to "bzdurą".

Sprzeczne wersje wydarzeń

Szczegółowa analiza nagrań z zabójstwa Prettiego przeprowadzona przez BBC pokazuje, że w momencie tragedii 37-latek nie trzymał w rękach broni, lecz telefon, którym filmował działania agentów. Mężczyzna rzeczywiście miał broń, która znajdowała się za paskiem, ale funkcjonariusze wyjęli mu ją zanim doszło do strzelaniny.

Trump w wywiadzie dla gazety "Wall Street Journal" kilka razy odmówił odpowiedzi na pytanie, czy agent federalny działał w tej sytuacji właściwie. Dodał, że jego administracja "wszystko analizuje" i wyciągnie wnioski.

Rodzina Prettiego twierdzi, że poza mandatami drogowymi nie miał on żadnych problemów z organami ścigania. Posiadał ważne pozwolenie na broń, co potwierdziła policja w Minneapolis.

Źródło: BBC / Wall Street Journal / AP
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...