Nowe ustalenia po lipcowym pożarze w Ząbkach. Wiadomo, co wykluczono
Najnowszą opinie biegłego w sprawie pożaru, który miał miejsce w lipcu ubiegłego w podwarszawskich Ząbkach przedstawiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Śledczy podkreślają, że nie doszło do podpalenia, a najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy było zaprószenie ognia.
Bez udziału osób trzecich?
Jak poinformowała prokurator Karolina Staros, biegli nie znaleźli dowodów, by do pożaru doprowadziło zaniechanie człowieka. Ustalono również, że proces spalania nie został zainicjowany bezpośrednio na poddaszu, lecz w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia dachu nad jednym z lokali mieszkalnych. Nie stwierdzono także istnienia dodatkowych czynników, które mogłyby zapoczątkować ogień. Jednocześnie potwierdzono, że zarządca budynku przestrzegał obowiązujących przepisów przeciwpożarowych.
Z opinii wynika jednak, że pożar stworzył poważne zagrożenie dla mieszkańców kondygnacji sąsiadujących z nieużytkowym poddaszem, a także dla ich mienia oraz garażu podziemnego pod jedną z klatek schodowych, do którego ogień rozprzestrzenił się poprzez szachty instalacyjne.
Uchybienia na etapie realizacji inwestycji
Biegli wskazali także na uchybienia na etapie realizacji inwestycji. W trakcie budowy obiektu nie uwzględniono zaleceń rzeczoznawcy dotyczących wyciągnięcia grodzi przeciwpożarowych ponad poszycie dachu. Prokuratura zaznacza jednak, że w czasie powstawania budynku w 1998 roku zalecenia te nie miały charakteru obowiązkowego.
Do pożaru doszło w czwartek 3 lipca około godz. 19. Ogień bardzo szybko objął poddasze oraz górne kondygnacje budynku w kształcie litery U, składającego się z trzech połączonych części. Akcję gaśniczą zakończono po północy, a przez kolejny dzień trwało dogaszanie pogorzeliska. W działaniach brało udział około 60 zastępów straży pożarnej. W wyniku katastrofy zniszczonych lub zalanych zostało około 200 mieszkań, a dach nad głową straciło blisko 500 osób. Decyzją nadzoru budowlanego cały obiekt został wyłączony z użytkowania, a wszyscy mieszkańcy musieli się wyprowadzić. Śledztwo w sprawie pożaru w Ząbkach nadal trwa.