Caritas Polska kontynuuje pomoc humanitarną na Ukrainie

Dodano:
Rosyjski atak na Sumy Źródło: YouTube / ICTV
Podczas alarmów stacje metra są przepełnione, bo ludzie chcą żyć. Chcą, żeby skończyła się ta zima i przede wszystkim ta wojna – mówi ks. Wiaczesław Gryniewicz, dyrektor operacyjny Caritas-Spes, opisując codzienność mieszkańców Ukrainy dotkniętej ekstremalnymi mrozami i skutkami wojny.

W wielu miastach temperatura spada do minus 20 stopni Celsjusza, a prąd dostępny jest jedynie przez kilka godzin na dobę. Caritas Polska wraz z partnerami kontynuuje pomoc na miejscu, prowadząc działania ratunkowe i humanitarne.

Mróz jako broń

Mróz w zniszczonych miastach Ukrainy nie daje się słyszeć, ale jest stale obecny. Przenika ruiny Charkowa, piwnice Odessy i mieszkania Kijowa, stopniowo paraliżując codzienne życie. W takich warunkach Caritas Polska wraz z Caritas-Spes prowadzi działania pomocowe, które – jak podkreśla ks. Wiaczesław Gryniewicz – są wyścigiem z czasem. Podczas alarmów lotniczych stacje metra stają się schronieniem dla tysięcy ludzi, którzy szukają nie tylko bezpieczeństwa, ale także nadziei na przetrwanie zimy i zakończenie wojny.

Caritas Polska zwraca uwagę, że w Ukrainie pozostali przede wszystkim ci, którzy nie mieli możliwości ucieczki: osoby ubogie, schorowane, z niepełnosprawnościami oraz seniorzy. Obecna sytuacja nie jest kryzysem, który można przeczekać w domach. To nałożenie się systematycznych ataków, ekstremalnego zimna oraz wyczerpanych zasobów. Dostawy prądu w wielu miastach odbywają się w krótkich, przerywanych cyklach i trwają zaledwie od trzech do pięciu godzin na dobę, często w nocy. Wychłodzone mieszkania osiągają temperatury bliskie zera, a mieszkańcy, by dotrwać do rana, śpią w zimowych kurtkach i butach.

Odpowiedzią na te warunki są prowadzone przez Caritas-Spes, przy wsparciu Caritas Polska, Punkty Niezłomności. Działają one m.in. w Kijowie, Charkowie, Odessie, Chersoniu, Czernihowie, Słowiańsku, Sumach i Zaporożu, stając się miejscami realnego wsparcia dla tysięcy osób. Są to stacjonarne i mobilne centra, w których można się ogrzać, zjeść ciepły posiłek, napić się herbaty lub kawy oraz naładować telefon, by skontaktować się z bliskimi. Każdego dnia wydawane są tam setki gorących posiłków, często jedynych, jakie mieszkańcy mają możliwość spożyć, ponieważ w domach brakuje prądu do podgrzania jedzenia. W punktach przekazywana jest także pomoc rzeczowa, w tym śpiwory, koce i odzież termiczna.

Mobilne punkty pomocy

Równolegle Caritas-Spes prowadzi działania mobilne, docierając do odciętych od świata miejscowości, gdzie żyją osoby chore i starsze, często podłączone do urządzeń podtrzymujących życie. Brak energii elektrycznej w takich przypadkach oznacza bezpośrednie zagrożenie życia. Zespoły pomocowe codziennie pokonują dziesiątki kilometrów, aby dostarczyć niezbędne wsparcie tym, którzy nie są w stanie samodzielnie dotrzeć do punktów pomocy.

Zebrane środki finansowe przeznaczane są na wyposażenie i utrzymanie Punktów Niezłomności, w tym na zakup generatorów, paliwa, stacji ładowania, powerbanków oraz latarek akumulatorowych. Istotna jest także pomoc rzeczowa, szczególnie dla mieszkańców miejscowości przygranicznych, obejmująca m.in. bieliznę termiczną, ciepłe piżamy, ogrzewacze do rąk i koce.

Caritas Polska ponownie podkreśla, że w Ukrainie pozostali przede wszystkim ci, którzy nie mieli możliwości wyjazdu. „Chciałbym w imieniu naszych ludzi podziękować za to wsparcie i za ciepło serca, którym dzielicie się z nami w tych trudnych czasach. To ważne, żeby być obok ludzi” – podsumowuje ks. Wiaczesław Gryniewicz, dyrektor operacyjny Caritas-Spes.

Źródło: KAI
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...