"Głośne eksplozje" na Ukrainie. Polska poderwała myśliwce
"Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – poinformowało przed godz. 4:00 nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
"Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Poderwane zostały myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości" – czytamy we wpisie zamieszczonym na portalu X.
Wojsko podkreśliło, że działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
"Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji" – napisano.
Atak Rosji na Ukrainę. "Głośne eksplozje" w Kijowie
Rosja zaatakowała we wtorek (3 lutego) Kijów i Charków, drugie co do wielkości miasto na Ukrainie. Świadkowie, na których powołuje się agencja Reutera, poinformowali o głośnych eksplozjach w stolicy kraju, twierdząc, że miasto atakują zarówno rakiety, jak i drony.
Tymur Tkaczenko, szef miejskiej administracji wojskowej, poinformował na Telegramie, że ostrzał spowodował szkody w pięciu dzielnicach Kijowa. Ucierpiały trzy bloki mieszkalne i budynek, w którym mieści się przedszkole.
Mer Charkowa Ihor Teriechow przekazał, że ataki wymierzone były w infrastrukturę energetyczną i zaapelował o podjęcie zdecydowanych decyzji, aby zapobiec zamarzaniu systemów grzewczych. Temperatura w Charkowie spadła w nocy do minus 24 stopni Celsjusza.
Za trzy tygodnie, 24 lutego, miną cztery lata od rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę.