5 tys. zł kary za głośną pompę ciepła? Straż miejska wyjaśnia
W Polsce pompy ciepła budzą ostatnio sporo emocji, zwłaszcza w kontekście rzekomych mandatów za hałas.
Tymczasem straże miejskie z różnych miast zapewniają, że nie nakładają żadnych kar. Funkcjonariusze nie mają też sprzętu ani kompetencji do oficjalnych pomiarów hałasu. Wykonują je Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska (WIOŚ) lub uprawnione laboratoria.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", WIOŚ odbierają pojedyncze telefony od mieszkańców, ale nie mogą karać właścicieli domów. W przypadku stwierdzenia przekroczenia norm hałasu decyzję wydaje prezydent, starosta lub marszałek. Osoba fizyczna montująca pompę ciepła nie potrzebuje żadnej "decyzji hałasowej" z góry.
Mandaty, dezinformacja, mrozy. Co naprawdę dzieje się z pompami ciepła
Ostatnio w internecie krążą fałszywe informacje i wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia strażników mierzących hałas, opatrzone ostrzeżeniami o mandatach do 5 tys. zł.
W rzeczywistości zgłoszenia dotyczące pomp ciepła w ostatnich latach były pojedyncze i zwykle przekazywane do urzędów miast lub gmin. Większość skarg dotyczy hałasu przemysłowego, chłodni czy wentylatorów, a nie domowych pomp ciepła – zaznacza "GW".
Problemy użytkowników są jednak realne: przy mrozach do minus 25 stopni Celsjusza pompy ciepła pracują na granicy swoich możliwości, pojawiają się oszronienia, lodowe kałuże czy głośniejsza praca.
Konflikty sąsiedzkie wynikają jednak częściej z błędnego montażu lub złego umiejscowienia jednostki, niż z samej technologii.