"Wydarzył się cud". Nagła zmiana w postępowaniu wobec współpracownika prezydenta
Adam Andruszkiewicz był w środę gościem Telewizji Republika, gdzie najpierw skomentował szokującą sprawę ujawnionej właśnie części wypowiedzi oficera Służby Ochrony Państwa, który mówił o planach brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki Piotra Nisztora. W rozmowie padają groźby porwania, uwięzienia w garażu, połamania nóg, polania zwłok ropą.
Prowadzący Michał Rachoń zapytał również o sprawę, którą prokuratura prowadzi przeciwko współpracownikowi prezydenta. Tu zaszła bowiem dość niespodziewana zmiana.
Sprawa podpisów. Andruszkiewicz: Wydarzył się cud
Polityk odpowiedział, że "wydarzył się cud". – Przez 12 lat prowadzone jest śledztwo w wielokrotnie opisywanej sprawie fałszowania podpisów pod listami wyborczymi [w 2014 roku – red.], w którym to śledztwie ja byłem insynuowany jako osoba, która brała w tym udział. Tylko, że przez tyle lat tego śledztwa, kiedy brałem udział w czynnościach, wzywany przez prokuraturę, to jeszcze w 2025 roku prokuratura twierdziła, że nie ma żadnych podstaw, żeby przedstawić mi zarzuty i wydano kilkanaście opinii grafologicznych stwierdzających, że nie brałem udziału w fałszowaniu podpisów – powiedział sekretarz stanu w KPRP.
– Nagle z prokuratury wyszło do mnie pismo, że jestem wezwany w charakterze podejrzanego w tej sprawie – przekazał Andruszkiewicz. Przesłuchanie odbędzie się w przyszłym tygodniu. Polityk ocenił, że skoro po 11 latach zaszła tak nagła zmiana, to coś dziwnego musiało się wydarzyć. – Nie wierzę w to, że po 11 latach, po wielu badaniach grafologicznych prokuratury, nagle wydarzył się cud i ktoś stwierdził, że jednak wzywamy podejrzanego. Śmierdzi wałkiem na kilometr – powiedział.
"Tusk ma jeden cel"
Andruszkiewicz powiedział, że obecna władza od samego początku nieustannie prowadzi różnego rodzaju działania opresyjne wobec osób z Kancelarii Prezydenta RP i zaplecza Karola Nawrockiego. Wspomniał tu między innymi sprawę poświadczenie bezpieczeństwa szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomira Cenckiewicza, mimo że sąd przyznał mu rację. – Ewidentnie widać, że pan Donald Tusk ma jeden cel zniszczenia konkurencji politycznej, zarówno parlamentarnej, jak i Kancelarii Prezydenta – ocenił.