Wyścig o energię w AI: Nowa zimna wojna XXI wieku?

Dodano:
AI, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Wikimedia Commons / Kroger4 / Creative Commons Attribution 2.0

W debacie o sztucznej inteligencji skupiamy się głównie na algorytmach i sieciach neuronowych. Tymczasem prawdziwy punkt ciężkości globalnej rywalizacji przesuwa się do hal, turbin, rozdzielni wysokiego napięcia i podstacji energetycznych. Technologia powoli uświadomia nam brutalną prawdę: kto nie zapewni sobie taniej i stabilnej energii, ten w cyfrowym świecie stanie się drugorzędnym graczem, czekającym w kolejce na dostęp do mocy obliczeniowej.

AI jako nienasycony konsument

Sztuczna inteligencja to komputer – fizyczna maszyna, która jest nienasyconym biorcą prądu. Centra danych zużywają dziś ok. 415–500 TWh rocznie, co stanowi blisko 2% całkowitej światowej produkcji energii. Prognozy na 2030 r. są regularnie kalkulowane w górę – a zapotrzebowanie centrów może sięgnąć nawet 945–1100 TWh. To tak, jakby na mapie świata powstało „cyfrowe państwo” o apetycie energetycznym Japonii.

W USA centra danych pochłaniają już ponad 4,5% krajowego zużycia, a w Chinach te liczby rosną jeszcze szybciej. Powstaje „energetyczne wąskie gardło” – w najbardziej obciążonych regionach USA (jak Wirginia czy Teksas) projekty o dużej mocy stoją w kolejkach na podłączenie do sieci średnio 5–7 lat, a skrajnie nawet dekadę, choć brzmi szokująco, to są fakty. Energia o czym świetnie większość z nas wie stała się zasobem strategicznym, natomiast skala może przerosnąć skalę wartości strategicznej ropy naftowej w XX wieku.

Chińska strategia

Pekin rozumie, że cyfrowa potęga wymaga fizycznych fundamentów. Chiny produkują dziś ponad dwukrotnie więcej energii niż USA (~10 000 TWh rocznie). Choć są liderem w OZE, ich prawdziwym asem w rękawie jest atom: około 30 reaktorów w budowie to skala niespotykana nigdzie indziej.

Chińskie podejście jest pragmatyczne: nowe centra danych mają docelowo korzystać z zielonej energii, ale państwo dba o stabilny fundament jądrowy kontrolowany przez rząd. Tam, gdzie Zachód boryka się z biurokracją, Chiny stawiają na brutalną skuteczność i skalę.

Amerykańska odpowiedź

W USA ciężar rywalizacji spadł na barki sektora prywatnego. Firmy takie jak Google, Microsoft czy Amazon stają się nowymi graczami na rynku energii. Nie tylko reaktywują stare jednostki, jak Three Mile Island (elektrownia jądrowa w stanie Pensylwania, najbardziej znana z powodu najpoważniejszej awarii nuklearnej w historii Stanów Zjednoczonych w 1979 roku.), ale stają się także mecenasami nowych technologii. Inwestują ogromne pieniądze w nowoczesną energetykę jądrową — małe reaktory i fuzję. Chcą same produkować prąd przez całą dobę, zamiast polegać na starej i niewydolnej sieci energetycznej.

Polska na rozdrożu

Dla Polski ten wyścig to test przetrwania dla aspiracji bycia "cyfrowym hubem" Europy Środkowej. Naszym największym wyzwaniem nie jest brak pomysłów na AI, ale stan sieci przesyłowych. Już teraz polscy przedsiębiorcy odbijają się od ściany odmów przyłączeniowych, a kolejki do sieci liczone są w gigawatach.

Jeśli nie przyspieszymy budowy własnego atomu i nie wdrożymy regulacji ułatwiających budowę prywatnych linii bezpośrednich dla centrów danych, grozi nam marginalizacja technologiczna. Bez stabilnej i konkurencyjnej cenowo energii, globalni giganci wybiorą kraje, gdzie "można się wpiąć" tu i teraz, zostawiając Polskę w roli importera gotowych rozwiązań zamiast ich twórcy.

Trzy filary sukcesu: Dlaczego prąd to nowe paliwo?

O zwycięstwie w wyścigu o AI nie zadecyduje sam spryt programistów, lecz trzy czynniki:

  1. Ekonomia skali: Tańszy prąd to tańszy trening i inferencja modeli. Każda centowa różnica w cenie kilowatogodziny to miliardy dolarów przewagi.
  2. Czas to przetrwanie: Chiny potrafią postawić źródło energii w kilka lat. Na Zachodzie biurokracja wydłuża się nawet do dekady – to różnica między sprintem a pełzaniem.
  3. Gwarancja dostaw (24/7): AI nie zna przerw. Atom i magazyny energii zapewniają stabilność, której nie daje sam wiatr i słońce.

Bitwa o AI otwiera kolejne fronty, z laboratoriów do elektrowni. W nowej zimnej wojnie XXI wieku gigawaty będą dyktować warunki polityczne i gospodarcze.

Baruch Jaakov Janowicz

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...