Żurek: Prawnicy powiedzieli, że na 80 proc. wygramy to przed sądem
Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia w Krakowie podczas nagrania programu internetowego, w trakcie którego Żurek prowadził samochód, jednocześnie udzielając wywiadu.
Na opublikowanym filmie widać moment, w którym kierujący pojazdem nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Sprawa została nagłośniona po emisji materiału w sieci.
"Prawnicy powiedzieli, że na 80 proc. wygramy przed sądem". Żurek zaskakująco szczery
– Uderzam się w piersi, bo mogłem zachować większą czujność. Widziałem filmik, nie chcę go opisywać, nie polemizuję z organami ścigania. Chcę wprowadzić nowy standard i pokazać, że jeśli osoba publiczna popełni błąd, to powinna przeprosić i uderzyć się w piersi. Prawnicy mi powiedzieli, że 80 proc., że wygramy to przed sądem. Ja powiedziałem "nie" – mówił Żurek w środę (10 lutego) w Radiu Zet.
– Jechałem cudzym samochodem, nie znałem hamulców, z tyłu miałem samochód, który za mną jechał. Osoba była na tyle daleko, że mogłem manewr wykonać w miarę bezpiecznie, ale przekroczyłem przepisy – przyznał minister.
– Mam pretensję, że nie zachowałem należytej ostrożności. Kiedyś jeździły autobusy „ogórki”, były metalowe tabliczki „nie rozmawiać z kierowcą w czasie jazdy”. Teraz widzę sens tego – przekonywał.
Minister zapłacił mandat. "Jestem dobrym kierowcą, naprawdę lubię jeździć"
Szef MS potwierdził, że otrzymał mandat w wysokości 1500 zł i 15 punktów karnych. – Przez ponad 30 lat nie miałem ani jednej stłuczki, ani jednego zdarzenia na drodze. Wydaje mi się, że dwa razy przekroczyłem prędkość, ale nie było to wiele – ocenił.
Żurek podkreślił, że jest "dobrym" kierowcą, "naprawdę lubi jeździć" autem i że przejechał "tysiące, jeśli nie setki tysięcy" kilometrów.