Ukrainiec wyrzucony z igrzysk olimpijskich. Reaguje Zełenski
Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdyskwalifikował Heraskewycza, ponieważ startował w kasku ozdobionym wizerunkami ukraińskich sportowców, którzy zginęli w wyniku rosyjskiej agresji. Zgodnie z regulaminem igrzysk zawody mają być wolne od treści o charakterze politycznym. MKOl uznał, że upamiętnienie zabitych sportowców jest takim przekazem.
To nie pierwszy raz, gdy sportowiec zachował się w ten sposób. W trakcie igrzysk w Pekinie w 2022 r. posługiwał się transparentem "No War in Ukraine". Wówczas jednak nie został ukarany za propagowanie "politycznych treści".
Zełenski: Rosjanie rywalizują na igrzyskach pod "neutralnymi" flagami
Za swoją postawę Heraskewycz otrzyma milion hrywien (czyli ponad 80 tys. zł) od jednego z ukraińskich banków. Wsparcie wyraził także prezydent Wołodymyr Zełenski, publikując w tej sprawie wpis na Facebooku.
"Ruch olimpijski powinien powstrzymywać wojny, a nie wspierać agresorów. Niestety, decyzja MKOI pokazała coś innego. (...) Dziękuję naszemu sportowcowi za jego jasną postawę. Jego kask z portretami ukraińskich sportowców ma na celu przypominać całemu światu o tym, jak wygląda rosyjska agresja i jaki jest koszt walki o niepodległość. Nie złamano żadnej zasady" – napisał ukraiński prezydent.
Zełenski podkreślił, że Rosjanie w trakcie wojny zabili 660 ukraińskich sportowców oraz trenerów. "Setki naszych sportowców już nigdy nie będzie mogło wziąć udziału w igrzyskach ani żadnych innych zawodach. A mimo to 13 Rosjan nadal rywalizuje na igrzyskach we Włoszech pod "neutralnymi" flagami. A tak naprawdę publicznie wspierają rosyjską agresję wymierzoną w Ukrainę i okupację naszych terytoriów. I to oni zasługują na dyskwalifikację. Jesteśmy dumni z Władysława i z tego, co zrobił. Odwaga jest warta więcej niż jakikolwiek medal" – napisał.