Rubio zdecydowanie o Europie w Monachium: Słabi sojusznicy osłabiają USA
Podkreślił w nim znaczenie historycznego partnerstwa między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednocześnie krytycznie oceniając kierunek, jaki Zachód obrał po zakończeniu zimnej wojny. Według niego kluczowym celem Waszyngtonu jest dziś odnowienie i wzmocnienie sojuszu transatlantyckiego, a nie jego osłabienie czy podział.
Znacznie głębsze fundamenty relacji, niż się wydaje
Rubio zaznaczył, że relacje USA i Europy opierają się na znacznie głębszych fundamentach niż tylko współpraca militarna i gospodarcza. Wskazywał na wspólne dziedzictwo kulturowe, religijne i historyczne, podkreślając, że oba regiony należą do siebie. Podkreślił również, że Stany Zjednoczone postrzegają siebie jako cywilizacyjnie związane z Europą, zaznaczając, że choć amerykański dom leży na półkuli zachodniej, kraj ten pozostaje "dzieckiem Europy".
Jednym z kluczowych przekazów wystąpienia była teza, że USA potrzebują silnej, a nie słabej Europy. Rubio wskazał, że słabi sojusznicy osłabiają także Stany Zjednoczone, dlatego Waszyngton oczekuje partnerów zdolnych do obrony własnego bezpieczeństwa i współtworzenia siły Zachodu. Podkreślił także, że los Europy ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Amerykański polityk skrytykował jednocześnie wizję globalizacji dominującą po upadku ZSRR. Stwierdził, że przekonanie o "końcu historii" i nieuchronnym zwycięstwie demokracji było – jak ujął – "głupim pomysłem", który ignorował naturę ludzką i doświadczenia historyczne. Według Rubio doprowadziło to m.in. do nadmiernej wiary w nieograniczony wolny handel, deindustrializacji Zachodu oraz oddania części kontroli gospodarczej państwom rywalizującym z USA i Europą.
USA nie chcą oddzielać się od Europy
Rubio zaznaczył również, że Stany Zjednoczone nie chcą oddzielać się od Europy ani doprowadzić do upadku sojuszu transatlantyckiego. Jego zdaniem partnerstwo USA–Europa powinno wejść w nową fazę opartą na większej sile gospodarczej, militarnej i cywilizacyjnej Zachodu. Polityk podkreślił, że przyszły dobrobyt i bezpieczeństwo powinny być budowane wspólnie przez oba kontynenty.
W swoim wystąpieniu Rubio skrytykował także skuteczność ONZ, wskazując, że organizacja – mimo dużego potencjału – nie była w stanie rozwiązać najważniejszych współczesnych konfliktów. W jego ocenie świat nie może polegać wyłącznie na dyplomacji i rezolucjach, jeśli nie są one realnie egzekwowane wobec państw łamiących prawo międzynarodowe.
Wystąpienie w Monachium było wyraźnym sygnałem, że administracja USA chce wyraźnej redefinicji partnerstwa z Europą.