Morawiecki: Czy panowie Czarzasty i Tusk odpowiedzą na to pytanie?
Włodzimierz Czarzasty zasiada w radzie fundacji Mariana Kubalicy. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media, odnotował ten fakt w rejestrze korzyści. „Rzeczpospolita” informuje, że to naruszenie przepisów ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
„Jestem członkiem Rady Fundatorów (Rady Fundacji) Sojuszu Lewicy Demokratycznej (KRS 0000834021). Jestem członkiem Rady Fundacji Wielkiego Błękitu (KRS 0000308938)” – taki wpis do rejestru korzyści, dokonał dopiero 13 lutego marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Oznacza to, że fakt wpisania dopiero 13 lutego do rejestru zasiadania przez Włodzimierza Czarzastego w radach dwóch fundacji, może narazić go na karę regulaminową w Sejmie, czyli zwrócenie uwagi, upomnienie lub naganę, a teoretycznie nawet na odpowiedzialność karną.
Morawiecki: Polacy czekają na odpowiedź
Doniesienia o marszałku Sejmu skomentował były premier Mateusz Morawiecki, określając je jako "kolejną aferę" wokół Włodzimierza Czarzastego. Polityk PiS mówi, że fakt niewpisania prawdy do rejestru korzyści jest złamaniem przepisów o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
"Dlaczego Marszałek Sejmu nie wpisał do rejestru korzyści faktu zasiadania w radach 2 fundacji sympatyków Putina i Rosji? Czy panowie Czarzasty i Tusk odpowiedzą na to pytanie? Polacy czekają! Tego wymaga bezpieczeństwo Polski!" – napisał Morawiecki w poście, do którego dołączył krótkie wideo.
Coraz więcej wątpliwości wokół Czarzastego
Przypomnijmy, że niedawno „Gazeta Polska” opisała, że Włodzimierz Czarzasty miał związki z Agencją Muza, której kapitał założycielski pochodził ze spółki Transakcja, powiązanej z dawną nomenklaturą PZPR. W strukturach spółki PDK, kontrolującej m.in. Hotel Mościcki w Spale, pojawia się Swietłana Czestnych, obywatelka Polski o rosyjskich korzeniach, związana z rosyjskim rynkiem sztuki i domem aukcyjnym w Sankt Petersburgu.