Atak gazem pieprzowym na Ukrainkę w Warszawie. Krzyczała, że jest w ciąży

Dodano:
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels
Kierowca samochodu przypominającego taksówkę spryskał gazem pieprzowym Ukrainkę. Do zdarzenia doszło w Warszawie. Sprawą zajmuje się policja.

Na warszawskim Śródmieściu doszło do szokującego zdarzenia. Na 26-sekundowym nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych widać, jak mężczyzna siedzący za kierownicą taksówki używa gazu pieprzowego, powtarzając: "Idź stąd, idź stąd, bo dostaniesz gazem".

Po chwili taksówkarz używa gazu pieprzowego. – Ja jestem w ciąży, debilu! – krzyczy kobieta ze wschodnim akcentem. Co ważne, na nagraniu nie widać, co działo się wcześniej.

OMZRiK podał, że chodzi o panią Anastazję, która mieszka w Polsce od 10 lat i jest w piątym miesiącu ciąży. Według relacji Ośrodka, małżeństwo z Ukrainy zaparkowało samochód przed swoim blokiem w centrum Warszawy. Następnie mąż pani Anastazji chciał odjechać drugim autem, ale drogę zatarasowała mu taksówka. Kierowca zaczął używać wobec pary wulgaryzmów, krzyczał m.in., żeby "wypie*****li na Ukrainę".

Sprawca mógł podszyć się pod taksówkarza

Na filmie widoczne jest oznakowanie jednej z warszawskich korporacji taksówkarskich. Jak się jednak okazuje, sprawca nie jest jej pracownikiem. Prezes firmy wydał oświadczenie, w którym przekazał: "Jesteśmy bardzo zainteresowani, aby ustalić sprawcę, również za nielegalne posługiwanie się znakami towarowymi naszej korporacji. (...) Nie mamy nic wspólnego z całym tym zdarzeniem, ani osobą, która była jego sprawcą".

Zawiadomienie w sprawie incydentu, do którego doszło 12 lutego, wpłynęło po kilku godzinach na policję. Funkcjonariusze analizują m.in. monitoring z miejsca zdarzenia. Trwa ustalanie sprawcy. – Zabezpieczyliśmy monitoring, który jest analizowany, przesłuchujemy świadków, aby odtworzyć całą sytuację. Wstępnie kwalifikujemy to jako przestępstwo o charakterze narodowościowym, ale kwalifikacja może się zmienić. Traktujemy sprawę bardzo poważnie – poinformował w rozmowie z "Super Expressem" mł. asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy śródmiejskiej policji.

Zgodnie z art. 257 Kodeksu karnego, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Źródło: X / Super Express
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...