Polacy masowo lokują tutaj pieniądze. Rząd zaciera ręce
Polacy, chcąc uchronić swoje oszczędności przed inflacją, masowo decydują się zakupić obligacje skarbowe. Tradycyjne lokaty i konta oszczędnościowe nie dają bowiem możliwości wypracowania odsetek na poziomie, który choćby niwelował inflację. Dlatego sprzedaż papierów dłużnych emitowanych przez Skarb Państwa bije rekordy popularności.
Absolutny rekord padł w lipcu ubiegłego roku, kiedy łączna wartość sprzedanych obligacji wyniosła 8,2 mld złotych. W 2025 roku Polacy kupili obligacje o wartości 74,9 mld zł, co jest drugim najwyższym wynikiem w historii. Rok wcześniej było to 82,6 mld zł.
Z kolei styczniu sprzedaż papierów dłużnych zatrzymała się na kwocie 5,76 mld zł.
Najchętniej kupowane obligacje to zmiennoprocentowe obligacje jednoroczne (34 proc. sprzedaży), trzyletnie obligacje o oprocentowaniu stałym (29 proc.) oraz obligacje dziesięcioletnie.
Resort liczy na wysoką sprzedaż obligacji
Resort finansów zapowiedział, że oprocentowanie obligacji detalicznych w lutym pozostanie bez zmian, podkreślając, że oferta nadal ma być atrakcyjna. W lutowej sprzedaży oprocentowanie wyniesie m.in. 4,25 proc. dla obligacji 1-rocznych oraz 4,40 proc. dla 2-letnich (w pierwszym miesiącu). Obligacje 3-miesięczne będą oprocentowane na 2,50 proc., a 3-letnie na 4,65 proc. Z kolei obligacje 4-letnie mają oferować 5,00 proc., a 10-letnie 5,60 proc. w pierwszym roku. Obligacje rodzinne dla beneficjentów programu Rodzina 800 plus to odpowiednio 5,20 proc. (6-letnie) i 5,85 proc. (12-letnie).
Wiceminister finansów Jurand Drop podkreślił, że obligacje skarbowe to produkt "zrozumiały i intuicyjny”, dostępny już od 100 zł. Resort przypomniał także o możliwości zamiany obligacji – od 27 stycznia posiadacze papierów wykupywanych w lutym mogą automatycznie reinwestować środki w nowe emisje, kupowane w ramach zamiany po 99,90 zł za sztukę, co ma dawać dodatkowy zysk.
Wobec coraz większych potrzeb budżetowych, rząd zachęca Polaków do kupowania obligacji. Potrzeby pożyczkowe brutto budżetu Polski mają bowiem wynieść w 2026 roku aż 690 mld zł, czyli o około 40 proc. więcej niż rok wcześniej.