"Zawsze czułam spojrzenia ludzi". Mensah o tym, czy spotkała się w Polsce z rasizmem

Dodano:
Prezenterka telewizyjna Omena Mensah Źródło: PAP / Piotr Nowak
Omenaa Mensah wraz z córką Vanessą udzieliły wywiadu Marcinowi Mellerowi. Wypowiedziały się na temat rasizmu w Polsce.

Omenaa Mensah jest córką Polki oraz Ghańczyka. Prezenterka telewizyjna, a prywatnie żona przedsiębiorcy Rafała Brzoski, podkreśla, że kocha Afrykę. Prowadzi też działalność pomocową dla dzieci z tego kontynentu. W nowym wywiadzie wyznała jednak, że przez wiele lat jej ojciec nie chciał, by poznała kontynent, z którego pochodził. Okazuje się, że do Afryki poleciała po raz pierwszy dopiero, gdy jej własna córka miała 12 lat.

– Myślę, że tata wychodził z założenia, że jestem wychowana w Europie, jestem Europejką i trudno mi będzie zrozumieć – w jego odczuciu – niedoskonałość Afryki. Bo Afrykę bierze się taką, jaka jest i się ją kocha za jej naturalność, albo nie. (...) Powiedziałam sobie, że przyjmę ten kontynent taki, jaki jest, ze wszystkimi jego wadami i zaletami – opowiadała Mensah w "Mellinie", programie Marcina Mellera.

Rasizm w Polsce?

Córka celebrytki, Vanessa (owoc poprzedniego związku Mensah), nie ukrywa, że nie kwapiła się z podróżą do Afryki. – Ja powiedziałam, że nie lecę, bo w Afryce są głodujące dzieci i choroby. Mama zrobiła mi prezentację, w której było mnóstwo pięknych widoków. Powiedziała mi, że Afryka nie jest czarno-biała. Że są bardzo potrzebujące rejony, ale są też zachwycające krajobrazy, wieżowce, autostrady i luksus. Moja opinia bardzo zderzyła się z opinią mamy. Powiedziałam więc: Dobra, jadę! – wspomina.

Marcin Meller zapytał swoich gości o "koszmar bycia otoczoną przez idiotów", którzy traktują ludzi inaczej przez kolor skóry. – Z mojej perspektywy bycia przeraźliwie chudą mulatką w kraju, w którym takich dziewczynek było wtedy może pięć na całe 38 mln naszej populacji było wyjątkowe. Ja zawsze czułam na sobie spojrzenia ludzi. Wyrosłam w poczuciu, że jestem inna. Ale ta inność nigdy nie była dla mnie problemem. Ona była problemem dla wszystkich innych – przyznała Omenaa Mensah.

– Tę najgorszą lekcję przeżyli moja mama i mój tata. Ja miałam już lżej, ale wciąż nie było przyjemniej. A jeśli chodzi o Vanesskę, to pamiętam, że tylko raz wróciła do szkoły i powtórzyła, że ktoś nazwał ją "czarną" – wspomniała gwiazda.

Córka aktywistki podkreśliła, że jej doświadczenie jest inne, bo dorastała w większym mieście. – Jak sobie przypomnę, to była tylko jedna nieprzyjemna sytuacja, której długo nie wiązałam z rasizmem. Nawet nie wiesz, bo ci o tym nie mówiłam – zwróciła się do mamy. – Kiedyś, jak byłam z moim kolegą na "Metrze", to jakiś mężczyzna w dresach mnie opluł – w moje bujne włosy, śliną. Nie patrzyłam wtedy na to jak na rasizm. Dziś z perspektywy czasu myślę, że to był główny powód. Nie spotykałam się z tym wcześniej, więc nie połączyłam tego z rasizmem – wskazała.

Vanessa dodała, że więcej nieprzyjemności miała z powodu słaby swojej mamy. – A co ty myślisz, że znani rodzice wystarczą? Ustka pomalowane, ale w głowie nie za wiele – miała usłyszeć dziewczyna od jednej ze swoich nauczycielek w szkole.

– Nauczycielka z góry oceniła, że Vanesska jest tą ładną dziewczynką z fajnego, nazwijmy to, domu. Ma znaną mamę, więc nie ma nic w głowie. Vanessa wykonała mnóstwo roboty, by podnieść się z polskiego. To obciążające, ale myślę, że dla młodego człowieka jest to motywujące, by osiągnąć swój własny sukces – komentowała żona założyciela InPostu.

Źródło: se.pl / "Mellina"
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...