"Można było zamknąć każdego". Banaś o "kulisach rządów PiS"
O rzekomych kulisach rządów Prawa i Sprawiedliwości Marian Banaś mówił w najnowszym wywiadzie dla serwisu Onet.
Były szef NIK o "wojnie" z PiS: Jestem państwowcem
Pytany o jego wojnę z partią Jarosława Kaczyńskiego, były prezes NIK zapewnił, że żadnej wojny z nikim nie toczy. Podkreślając, że trzyma się faktów i po prostu jest państwowcem przypomniał, jak będąc prezesem Izby i kontrolując wydatki rządów Zjednoczonej Prawicy stwierdził, że doszło do "patologicznej niegospodarności, niecelowości wydatkowanych pieniędzy". Wymieniał tu wybory kopertowe, elektrownię w Ostrołęce, Fundusz Sprawiedliwości, szpitale tymczasowe w czasie covidu, zakup respiratorów, maseczek oraz płynów dezynfekujących. Na uwagę że do tej pory właściwie nikt w tych sprawach nie został ukarany, Banaś przypomniał, że było to łącznie 421 zawiadomień NIK, z czego prawie wszystkie rzeczywiście zostały umorzone. – Przecież prokuraturą zarządzał wtedy Zbigniew Ziobro, który też był ministrem sprawiedliwości – wskazał.
Według byłego prezesa NIK, nawet po zmianie władzy postępowania toczą się zbyt wolno. Część śledztw faktycznie przyspieszyła, jednak – w jego ocenie – nie w taki sposób, jak powinna. Banaś skrytykował obecne kierownictwo resortu sprawiedliwości za zbyt powolne decyzje personalne. Według niego, znaczna część prokuratorów, którzy zostali zatrudnieni w okresie rządów PiS i pracują nada, powinna usłyszeć zarzuty karne. Zarzucił im wypełnianie wszystkich poleceń wydawanych przez Zbigniewa Ziobrę i "jego ludzi".
Banaś uderza w Ziobrę. "Ma wiele na sumieniu"
Wskazując szerzej na problem upolitycznienia prokuratury w okresie poprzedniej władzy, były szef NIK podkreślał, że na podstawie artykułu 60. Kodeksu karnego, można było zamknąć każdego. – Wystarczyło, że ktoś na kogoś doniósł. Ludzie trafiali do aresztu wydobywczego bez żadnych konkretnych powodów – przekonywał.
– To właśnie ten minister, który dzisiaj znajduje się na Węgrzech, który nie chce wrócić do kraju, choć kiedyś mówił, że niewinni nie muszą się niczego bać, stworzył taki system – dodał.
Tu z ust Mariana Banasia padły mocne oskarżenia pod adresem byłego ministra sprawiedliwości. Stwierdził, że polityk ten ma "wiele na sumieniu" i właśnie dlatego wyjechał na Węgry. – To, co on opowiada, absolutnie nie pokrywa się z faktami wynikającymi z naszych ustaleń dotyczących Funduszu Sprawiedliwości – wskazał.