Nowa wojna na Bliskim Wschodzie. Pakistan bombarduje Afganistan
Wojna wybuchła po tym, jak afgańscy talibowie ogłosili w czwartek wieczorem (26 lutego) rozpoczęcie dużej ofensywy przeciwko pakistańskim posterunkom wojskowym w pobliżu granicy. Talibowie twierdzą, że zdobyli 19 pakistańskich posterunków wojskowych i dwie bazy, zabijając 55 pakistańskich żołnierzy.
Pakistan i Afganistan w stanie wojny. "Nasza cierpliwość się wyczerpała"
Pakistan szybko odpowiedział atakiem, twierdząc, że talibowie "źle ocenili sytuację i otworzyli niesprowokowany ogień w wielu miejscach" po drugiej stronie granicy, w północno-zachodniej prowincji Chajber Pasztunchwa. – Nasza cierpliwość się wyczerpała – oświadczył pakistański minister obrony Khawaja Muhammad Asif.
W piątek wczesnym rankiem (28 lutego) Pakistan przeprowadził serię nalotów bombowych na Afganistan, atakując cele w Kabulu, Kandaharze i Paktice w odpowiedzi na, jak to określono, "niesprowokowane ataki afgańskie".
Wszystkie trzy miasta leżą w pobliżu górzystej pakistańsko-afgańskiej granicy o długości 2600 km.
Rzecznik pakistańskiej armii Ahmed Sharif Chaudhry poinformował, że zaatakowano 22 afgańskie cele wojskowe i zabito ponad 200 talibów. Jak dodał, zginęło co najmniej 12 pakistańskich żołnierzy.
Źródła w rządzie talibów przekazały BBC, że w odwecie przeprowadzono naloty na kilka celów w Pakistanie przy użyciu dronów wystrzelonych z Afganistanu.
Na Bliskim Wschodzie wrze. Koniec kruchego rozejmu
Agencja Reutera zwraca uwagę, że Pakistan posiada broń jądrową, a jego potencjał militarny znacznie przewyższa możliwości Afganistanu. Jednak talibowie są mistrzami w walce partyzanckiej i zahartowani dekadami starć z siłami dowodzonymi przez Stany Zjednoczone.
BBC odnotowuje, że do ostatnich ataków doszło po miesiącach starć między dwoma sąsiadującymi państwami, mimo zawarcia kruchego zawieszenia broni w październiku 2025 r.
Islamabad oskarża Afganistan o brak reakcji na działalność bojowników przeprowadzających ataki w Pakistanie, czemu zaprzecza rząd talibów – pisze agencja AFP.