Mieli wrócić do Polski. Zostali zawróceni w ostatniej chwili
O kolejnych problemach Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran informuje Wirtualna Polska.
Polacy cofnięci tuż przed wylotem z Omanu
Z ustaleń portalu wynika, że przebywający w Omanie turyści otrzymali w poniedziałek wieczorem informację, że we wtorek przyleci po nich samolot z Polski. Tego dnia przyjechał już po nich autobus, który miał ich zwieźć na lotnisko w Salalah. Nieoczekiwanie turyści zostali zawróceni na schodach hotelu. Okazuje się, że na nagłą zmianę planów musiał zdecydować się pilot, lecący z Polski.
"Przed godziną 13 polskiego czasu, w chwili kiedy samolot Enter Air lecący z Warszawy minął już Rijad w Arabii Saudyjskiej, pilot nagle zmienił trasę" – czytamy. Powodem zmiany był atak dronów na zbiornik paliwa w omańskim porcie handlowym Duqm. Także dziś doszło do ataku na port w samym Salalah, a więc w mieście w którym miał lądować samolot. Tamtejsze lotnisko ma pozostać zamknięte do godz. 22.30 czasu miejscowego.
Polka apeluje do rodaków: Nie lećcie tu
Uwięzieni w Omanie turyści ze zdumieniem przyjęli informację o kolejnych Polakach, którzy 2 marca dotarli do tego kraju lotem organizowanym przez biuro podróży Itaka. Jedna z nich, pani Małgorzata, zwróciła się z dramatycznym apelem do tych wszystkich, którzy rozważają przylot w ten rejon.
– Nie lećcie tu. Wszyscy piszą że jest tu bezpiecznie, że to neutralny kraj, ale, jak widać, w tym czasie nie ma tu bezpiecznego kraju. Czytam fora, ludzie się zastanawiają, bo jak zrezygnują, to stracą pieniądze. Ja mogę dopłacić, aby ktoś nas zabrał. Dużo podróżujemy i już wiele było różnych sytuacji, więc do tej pory raczej czekaliśmy bez napięcia, ale obecna niepewność, co się wydarzy, tworzy już gęstą atmosferę – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską kobieta.