Ukraina zarzuca Węgrom "akt państwowego bandytyzmu". Ostra reakcja Budapesztu
Andrij Sybiha, szef MSZ Ukrainy, napisał w niedzielę na platformie X, że „dziś mija trzeci dzień, odkąd węgierskie władze obrabowały dwa ukraińskie opancerzone pojazdy bankowe jadące tranzytem z Austrii i w biały dzień ukradły pieniądze oraz metale szlachetne”.
„Pieniądze te nie należą do Węgier ani ich rządu. Są własnością ukraińskiego banku państwowego, a zatem ukraińskich podatników” – dodał.
Szef MSZ Ukrainy domaga się „ich natychmiastowego zwrotu”. „Apelujemy o ogólnoeuropejskie potępienie tego bezprecedensowego aktu państwowego bandytyzmu i wymuszeń. Zachęcam wszystkich naszych europejskich partnerów do zabrania głosu” – stwierdził.
Sybiha zwrócił się do Węgier. Jest reakcja Szijjártó
Na wpis ministra spraw zagranicznych Ukrainy zareagował szef MSZ Węgier Péter Szijjártó.
„Wciąż czekamy na odpowiedź: dlaczego 900 milionów dolarów i 420 milionów euro w gotówce przepłynęło przez Węgry? Na co je przeznaczono i w czyim interesie? Ile z nich wydano na Węgrzech i dla czyjego dobra?” – zapytał swojego ukraińskiego odpowiednika.
Zatrzymanie obywateli Ukrainy na Węgrzech
W piątek węgierskie służby poinformowały, że pod zarzutem prania brudnych pieniędzy zatrzymały siedmiu obywateli Ukrainy, w tym byłego generała ukraińskich służb specjalnych. Zatrzymano także dwa opancerzone pojazdy do transportu gotówki, które przewoziły łącznie 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota z Austrii na Ukrainę. Według komunikatu węgierskich służb tylko w tym roku przez terytorium Węgier przetransportowano na Ukrainę ponad 900 mln dolarów, 420 mln euro i 146 kg złota.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował w sobotę, że pracownicy Oszczadbanku są już na Ukrainie. W Budapeszcie zostały przewożone przez nich pieniądze i złoto.