Narasta niechęć wobec von der Leyen. Mają jej dość

Dodano:
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Źródło: PAP/EPA / Yoan Valat
W Unii Europejskiej narasta niechęć wobec Ursuli von der Leyen, która ma przejmować kompetencje w kwestii wojny na Bliskim Wschodzie.

Europejskie rządy są coraz bardziej zirytowane tym, co postrzegają jako próbę przedstawienia się przez Ursulę von der Leyen jako głównej reprezentantki Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Według nich w pierwszych dniach amerykańsko-izraelskiej kampanii przeciwko Iranowi przewodnicząca Komisji wyraźnie przekroczyła granice swojego mandatu – donosi "Politico".

W rozmowach z serwisem, dziewięciu dyplomatów, urzędników UE i europosłów skrytykowało to, co określają jako "nadmierną aktywność dyplomatyczną szefowej Komisji". Jak czytamy, "kilka rządów jest poirytowanych tym, że von der Leyen zaczęła odgrywać rolę, która w normalnych okolicznościach należy do unijnej szefowej dyplomacji – Kai Kallas – odpowiedzialnej za reprezentowanie stanowiska wszystkich 27 państw członkowskich".

Na początku wojny, Niemka przeprowadziła co najmniej kilkanaście rozmów telefonicznych z liderami państw UE oraz krajów Zatoki Perskiej. Według "Politico", krytycy szefowej Komisji zarzucają, że wielokrotnie publicznie prezentowała stanowiska wykraczające poza konsensus uzgodniony przez państwa członkowskie.

Ostre słowa. "Wypowiada się bez mandatu"

– Patrząc, jak Ursula von der Leyen dzwoni do przywódców państw Zatoki Perskiej, myślałam, że mam halucynacje. Nie ma własnej służby dyplomatycznej, wypowiada się bez mandatu i bez zaplecza wywiadowczego. Jej słowa nie mają znaczenia wykraczającego poza osobistą opinię – mówi powiedziała Nathalie Loiseau, centrowa francuska europosłanka z Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego.

Rozmówcy serwisu podkreślają, że to właśnie Kallas odpowiada za koordynowanie polityki zagranicznej Unii. – Działania von der Leyen, ich zdaniem, mogą wprowadzać chaos w relacjach Unii z resztą świata. Problem polega na tym, że przewodnicząca wychodzi z własnymi pomysłami i w pewnym sensie zobowiązuje do czegoś Unię Europejską, nie konsultując się wcześniej z państwami członkowskimi. Mówi rzeczy, które nie mieszczą się w jej mandacie – komentuje jeden z wysokich rangą dyplomatów UE uczestniczących w dyskusjach dotyczących polityki zagranicznej.

Rzecznik KE twierdzi, że wszystko jest zgodne z procedurami

Komisja Europejska odrzuciła zarzuty, twierdząc, że przewodnicząca wykonuje swoje obowiązki zgodnie z traktatami UE i zapewnia polityczne przywództwo w zakresie działań zewnętrznych Unii. – Kontakty z przywódcami innych państw na całym świecie są integralną częścią obowiązków przewodniczącej von der Leyen – oświadczył rzecznik Komisji.

Dodał, że oficjalne stanowisko UE w sprawie wojny z Iranem nie zostało ogłoszone przez von der Leyen, lecz przez Kaję Kallas w oświadczeniu uzgodnionym tydzień temu z wszystkimi 27 państwami członkowskimi.

To jednak nie rozwiązuje sporu, bo jak wskazano "problemy zaczynają się jednak w bardziej złożonych kwestiach polityki bliskowschodniej lub wtedy, gdy działania Komisji w sprawie rozszerzenia UE są odbierane jako wywieranie presji na rządy państw członkowskich".

Rozmówcy z Brukseli twierdzą też, że seria wpisów von der Leyen w mediach społecznościowych oraz jej rozmowy z przywódcami państw Zatoki Perskiej nie stanowiły formalnej reprezentacji stanowiska unijnej polityki zagranicznej. Krytycy wyrażają również sceptycyzm co do tego, co właściwie mogła ona zaoferować krajom Zatoki Perskiej, które znajdują się pod ostrzałem irańskich rakiet i dronów.

– To, co widzimy, to odgrywanie roli, za którą nie stoi żadna realna siła – dodała Nathalie Loiseau.

Źródło: Politico
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...