Bosak przypomina: Kredyt SAFE UE bez zgody prezydenta będzie sprzeczny z Konstytucją
O kwestię objętego mechanizmem warunkowości kredytu z Unii Europejskiej w ramach programu SAFE w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim w Radio WNET został zapytany jeden z liderów Konfederacji, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
W jego opinii zdaniem rząd Tuska koniecznie chce iść w stronę unijnego programu SAFE i będzie chciał go "skonsumować" jako element własnego sukcesu politycznego. Prezes Ruchu Narodowego podkreślił, że koalicja rządząca przypisuje sobie współautorstwo instrumentu, wskazując na polską prezydencję w UE, choć nie było wcale tak, że Polska przeforsowała ten program wbrew innym państwom członkowskim. – Obawiam się, że rząd będzie realizował program SAFE zaproponowany przez Unię Europejską – powiedział Bosak.
SAFE bez zgody prezydenta – sprzeczne z Konstytucją RP
Bosak przypomniał, że zobowiązanie w skali SAFE ma charakter znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym i nie da się go przyjąć bez właściwej ścieżki konstytucyjnej, a więc ustawy oraz ratyfikacji i prezydenta. Polityk dodał, że Polska nie dała Unii Europejskiej traktatowego mandatu, by zadłużać polskie państwo w jego imieniu na taką skalę.
– Jestem otwarty na argumenty, ale na razie ich nie słyszałem. Jeżeli rząd zacznie te pieniądze wydawać, to będzie to po prostu sprzeczne z polską Konstytucją – powiedział Bosak. Dopytywany, czy to oznacza złamanie ustawy zasadniczej, odpowiedział: "Moim zdaniem tak. Moim zdaniem oni w tym kierunku pójdą".
Chodzi tu o artykuł 89 ustawy zasadniczej, który w ustępie 1 stanowi, że "Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy" "znaczącego obciążenia państwa pod względem finansowym" – co ustawodawca wskazał w punkcie 4.
Tylko rząd Tuska chce pożyczyć z UE tak wysoką kwotę
SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Ostateczne decyzje o finansowaniu poszczególnych projektów należą do Komisji Europejskiej. Lista projektów, jakie mają być zrealizowane w Polsce na razie nie jest jawna. Donald Tusk chce zaciągnąć unijny kredyt w wysokości 44 miliardów euro (ok. 185 miliardów zł plus odsetki). Kredyt ma być spłacany w euro przez maksymalnie 45 lat.
Do programu rzeczywiście zgłosiło się 18 państw, przy czym o ile rząd Polski zamierza zaciągnąć prawie 44 miliardy euro, to pozostałe 17 państw wnioskowało o kwoty o wiele niższe. Druga na liście Rumunia chce pożyczyć niecałe 17 mld euro, Włochy niecałe 15 mld, dalej na liście jest Belgia – nieco ponad 8 mld, a za nią Litwa ok. 6 mld. Zdecydowana większość państw planuje pożyczyć około jednego, dwóch, trzech miliardów euro.