Alarm na Kubie. Armia postawiona w stan gotowości
W związku z obawami przed interwencją militarną Stanów Zjednoczonych władze Kuby podjęły decyzję o postawieniu armii w stan gotowości.
Kuba szykuje się na atak USA. Armia w stanie gotowości
Wiceminister spraw zagranicznych tego kraju Carlos Fernandez de Cossio w wywiadzie dla amerykańskiej stacji telewizyjnej wprost oświadczył, że jego kraj przygotowuje się do agresji ze strony USA. Polityk oświadczył jednocześnie, że Kuba nie lekceważy zagrożenia i jest gotowa do mobilizacji.
Z przekazanych przez kubańskiego wiceministra informacji wynika, iż na razie nie ma sygnałów świadczących o tym, że Amerykanie szykują się na taki krok. Podkreślił jednak, że historia nauczyła Kubańczyków, aby być czujnym i gotowym do szybkiej reakcji w sytuacjach kryzysowych.
Ze strony władz w Hawanie płynie deklaracja gotowości do podjęcia rozmów. Jednocześnie, Kuba nie zamierza negocjować kwestii dotyczących ustroju politycznego czy składu rządu, uznając to za zagrożenie dla suwerenności państwa.
Deklaracje te padają niedługo po głośnych słowach Donalda Trumpa. Amerykański przywódca wyraził bowiem wiarę, że będzie miał "zaszczyt" przejęcia Kuby. – To wielki zaszczyt – podkreślił, po czym dodał: "Czy to poprzez jej wyzwolenie, czy przejęcie. Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę".
Trump szykuje się do przejęcia Kuby? "To upadły kraj"
Z informacji przekazanej w ubiegłym tygodniu przez Trumpa wynika, że władze Kuby rozmawiają ze Stanami Zjednoczonymi. – To upadły kraj. Nie mają pieniędzy, nie mają ropy, nie mają niczego. Mają ładne tereny. Mają ładny krajobraz, to piękna wyspa. Myślę, że to wspaniali ludzie – ocenił.
To nie pierwsze tego rodzaju słowa z ust amerykańskiego prezydenta. Wielokrotnie odnosił się on do sytuacji na Kubie, sugerując możliwość zasadniczej zmiany politycznej na wyspie. Jeszcze pod koniec stycznia oceniał, że "Kuba wkrótce upadnie", argumentując, iż utrata wenezuelskiego wsparcia surowcowego pozbawiła wyspę kluczowego źródła energii i finansowania. Podkreślał, że przez lata Caracas dostarczało Hawanie ropę w zamian za wsparcie służb bezpieczeństwa. Niedługo później retoryka amerykańskiego przywódcy uległa zmianie. W lutym oświadczył bowiem, że trwają rozmowy z władzami Kuby, a ich efektem może być "przyjazne przejęcie". Jak zaznaczył, sytuacja gospodarcza wyspy jest bardzo trudna – brakuje pieniędzy i surowców energetycznych. W imieniu USA rozmowy ma prowadzić sekretarz stanu Marco Rubio.