Zakaz sprzedaży "małpek"? Powstała kolejne petycja
Każdego dnia sprzedawanych jest ponad milion "małpek". Trudno o precyzyjne dane, ponieważ w obiegu medialnym i eksperckim pojawiają się różne szacunki. Wszystkie są jednak gigantyczne. Według danych przytaczanych przez Demagog na bazie CMR: ok. 1,3 mln "małpek" dziennie, z czego znacząca część kupowana rano. Pojawia się też liczba 3 milionów sztuk. W ujęciu miesięcznym pada poziom co najmniej 40 mln sztuk. Warto przy tym pamiętać, że butelki jednorazowe, takie jak "małpkowe" są wyłączone z systemu kaucyjnego.
W efekcie puste butelki po napojach alkoholowych (do 0,2 litra) są jednym z najczęściej znajdowanych odpadów w przestrzeni publicznej. Obecnie cała odpowiedzialność za sprzątanie tzw. małpek spada na gminy i służby komunalne, które często są niedoinwestowane i mają problemy z realizacją swoich podstawowych zadań. Eksperci wskazują, że ich niska cena i łatwa dostępność sprzyjają impulsywnemu spożyciu alkoholu oraz przyczyniają się do problemów społecznych i zdrowotnych oraz zaśmiecania terenów publicznych.
Eksperci wprost wskazują na negatywne skutki dot. spożywania "małpek". Tym bardziej, że w debacie publicznej wprost pada teza o masowym zjawisku przychodzenia do pracy pod wpływem alkoholu, napędzanym m.in. sprzedażą małych wysokoprocentowych alkoholi.
– Po ten alkohol sięgają nie tylko osoby będące w uzależnieniu, ale również osoby, które są na drodze do tego uzależnienia. Jeżeli idąc do pracy ktoś, kto nie ma diagnozy uzależnienia, ale wypija ten alkohol przed pracą, to znaczy, że już pije ryzykowniej i szkodliwiej, i niestety ta czerwona linia będzie przekroczona – tłumaczył Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Zakaz sprzedaży "małpek"? Radny KO apeluje
Łódzki radny Tomasz Kacprzak z Koalicji Obywatelskiej stworzył petycję w sprawie zakazu sprzedaży tzw. małpek, czyli alkoholu w małych buteleczkach. W jego ocenie, pomogłoby to rozwiązać problemy społeczne i ekologiczne. – Z kim bym nie rozmawiał, to wszyscy mówią, że małpki to problem – podkreśla w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" Kacprzak. Jak zaznacza, według szacunków dziennie w Polsce może być sprzedawanych nawet 3 mln sztuk małpek.
Radny, który na co dzień jest dyrektorem ds. gospodarowania odpadami w MPO Łódź, zwrócił uwagę, że właściwości buteleczek zachęcają do śmiecenia. – Ludzie wstydzą się, że spożywają małpki na ulicy, nie chcą też pokazywać, że piją przed pracą lub w pracy. Dlatego wolą wyrzucać je niepostrzeżenie – tłumaczy.
Petycja skierowana jest do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz do parlamentarzystów i będzie złożona, gdy zbierze się szersze poparcie. Można ją podpisać na stronie petycjeonline.pl. Tomasz Kacprzak chce też, by Rada Miejska w Łodzi przyjęła stanowisko wspierające zakaz sprzedaży małpek.
Inicjatywa prezydenta Krakowa
Przypomnijmy, że w podobnym duchu wypowiadał się wcześniej prezydent Krakowa. Aleksander Miszalski wprost postulował wprowadzenie zakazu sprzedaży wysokoprocentowych napojów alkoholowych sprzedawanych w opakowaniach do 300 ml. Powód? "Sprzedaż mocnych alkoholi w małych formach (zazwyczaj 100 ml objętości) nadal stanowi ogromny problem społeczny" – czytamy. To o tyle ważne, że postulat ten jest często pomijany nie tylko w debacie publicznej, ale nie został ujęty także w obecnych projektach nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości.
Dodatkowa opłata na "małpki"?
Do parlamentu wpłynęła też wcześniej petycja, w której autorzy apelują wprowadzenie dodatkowej opłaty środowiskowej, w wysokości co najmniej 1 złoty do każdej sprzedanej sztuki "małpki", która byłaby następnie przekazywana do budżetów gminnych. Powód? "Małpki" są wyrzucane, ponieważ nie są częścią systemu kaucyjnego. W efekcie są jednym z najczęściej znajdowanych odpadów w przestrzeni publicznej.
Według petytorów, opłatę uiszczałby producent napojów alkoholowych od każdej sztuki napoju alkoholowego o pojemności do 0,2 litra wprowadzonej na rynek. Puste butelki po napojach alkoholowych (do 0,2 litra) są jednym z najczęściej znajdowanych odpadów w przestrzeni publicznej. Obecnie cała odpowiedzialność za sprzątanie tzw. małpek spada na gminy i służby komunalne, które często są niedoinwestowane i mają problemy z realizacją swoich podstawowych zadań.