Sejm podtrzymał weto prezydenta w sprawie KPK. Żurek: Wygrał polityczny strach
W piątkowym głosowaniu zabrakło wymaganej większości trzech piątych głosów.
Żurek: Wokół ustawy od początku budowano fałszywy obraz
Za ponownym uchwaleniem ustawy opowiedziało się 244 posłów, przeciw było 180, a 16 wstrzymało się od głosu. Do odrzucenia weta konieczne było co najmniej 264 głosy. Do wyniku głosowania odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. We wpisie opublikowanym w serwisie X stwierdził: "To oznacza jedno: znów wygrał polityczny strach, a nie odpowiedzialność za państwo" – napisał Żurek.
Jak dodał, wokół ustawy "od początku budowano fałszywy obraz", a zamiast merytorycznej debaty pojawiły się insynuacje i "świadome mieszanie ludziom w głowach". Minister podkreślił, że zmiany miały jednocześnie chronić obywateli i umożliwiać skuteczne ściganie przestępców. "Nie chodziło o pobłażliwość wobec sprawców. Chodziło o to, by skończyć z logiką, w której zamiast przyspieszyć rozpoznawanie sprawy – wygodniej jest trzymać w areszcie" – zaznaczył. Żurek wskazał także na dane dotyczące przestępczości, podkreślając, że "skuteczne państwo to skuteczne działanie służb, a nie zastawianie sieci na własnych obywateli".
Weto prezydenta i spór o reformę
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację KPK w połowie marca. Jak uzasadniał jego rzecznik Rafał Leśkiewicz, decyzja została podjęta "z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością". Zdaniem prezydenta nowe przepisy mogłyby utrudnić prowadzenie postępowań karnych oraz wprowadzać niespójności w systemie.
Najważniejsze zmiany proponowane przez rząd dotyczyły m.in. zasad stosowania tymczasowego aresztowania. Projekt zakładał podniesienie progu stosowania aresztu z 8 do 10 lat grożącej kary oraz ograniczenie jego stosowania w czasie – do maksymalnie 12 miesięcy do wydania wyroku przez sąd pierwszej instancji. W niektórych sprawach zagrożonych niższą karą areszt miał być co do zasady wykluczony.
Wokół ustawy od początku trwał ostry spór polityczny.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ocenił, że projekt w praktyce ograniczałby możliwość stosowania aresztów. – Ta ustawa miała chronić pedofilów i to trzeba bardzo jasno powiedzieć – twierdził. W jego opinii proponowane przepisy mogłyby również doprowadzić do sytuacji, w której organy ścigania "nie będą mogły stosować w istocie w ogóle tymczasowego aresztowania" w części spraw.
Z kolei odmienne stanowisko prezentowali przedstawiciele rządu. Rzecznik resortu sprawiedliwości Dominika Ziętara podkreślała, że nowelizacja miała chronić obywatela przed nadużyciami państwa. Również minister Waldemar Żurek określał projekt jako "proobywatelski", wskazując, że jego celem było wzmocnienie prawa do obrony i ograniczenie skutków ewentualnych błędów państwa.