Po słowach Trumpa o Iranie ceny ropy naftowej wystrzeliły
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek (30 marca), że chce "przejąć irańską ropę" i kontrolować jej eksport, tak jak zrobił to w Wenezueli po porwaniu prezydenta Nicolasa Maduro.
– Szczerze mówiąc, moją ulubioną opcją jest przejęcie irańskiej ropy, ale niektórzy głupi ludzie w USA pytają, "po co to robicie?". Ale to są głupcy – powiedział w wywiadzie dla "Financial Times".
Zasugerował również, że wojsko amerykańskie mogłoby przejąć kontrolę nad wyspą Chark, przez którą przechodzi 90 proc. irańskiego eksportu ropy. Według doniesień amerykańskiej prasy, Trump może wysłać w tym celu na Bliski Wschód kilka tysięcy marines oraz jednostki powietrznodesantowe.
Trump liczy, że Iran będzie drugą Wenezuelą
Po operacji pojmania Maduro na początku stycznia, prezydent Ameryki ogłosił, że nowy rząd przekaże USA od 30 do 50 mln baryłek ropy naftowej. Zaznaczył, że surowiec będzie sprzedawany po cenie rynkowej.
Trump przekonywał też, że będzie osobiście kontrolował wpływy, aby "zapewnić ich wykorzystanie z korzyścią dla narodu Wenezueli i Stanów Zjednoczonych". Pod koniec lutego ogłosił, że Caracas przekazało Waszyngtonowi 80 mln baryłek ropy.
Cieśnina Ormuz zablokowana. Rosną ceny ropy naftowej
Po tym, jak prezydent USA ogłosił, że zamierza przejąć irańską ropę, ceny tego surowca na światowych rynkach zaczęły szybko rosnąć – do 116,5 dolara za baryłkę ropy Brent. Po lekkim spadku wyceniono ją na nieco ponad 115 dolarów, co stanowi wzrost o 2,3 proc.
Ceny ropy zwyżkują m.in. z powodu sytuacji w Cieśninie Ormuz, przez którą przechodzi ok. 20 proc. światowego zapotrzebowania na ropę i gaz. Cieśnina została zablokowana przez Iran w odwecie za ataki USA i Izraela, a ruch morski praktycznie zamarł, ponieważ Teheran przepuszcza tylko tankowce i statki z krajów "nienastawionych wrogo".
Sytuacja zmusiła administrację Trumpa do zdjęcia sankcji najpierw z rosyjskiej, a potem także z irańskiej ropy załadowanej na tankowce.