"Ślubowanie osoby wybranej na stanowisko sędziego TK wobec prezydenta" jako sytuacja wykładni prawa

Dodano:
Prof. Artur Kotowski Źródło: PAP / Albert Zawada
Prof. Artur Kotowski | Wypowiadane w przestrzeni publicznej poglądy dotyczące złożenia ślubowania przez osoby wybrane na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego skłaniają do refleksji nad konkretnymi wyrażeniami zawartymi w źródłach prawa powszechnie obowiązującego w Polsce, które dotyczą tego przedmiotu regulacji.

Ponieważ w swej działalności naukowej trochę zajmowałem się problematyką wykładni prawa (napisałem w końcu o tym z trzy książki oraz trochę artykułów) oraz wyjątkowo interesuje mnie opis rozumowań prawniczych (potocznie nazywany logiką prawniczą), postanowiłem przyjrzeć się tej kwestii w formule właściwej dla wypowiedzi publicystycznej, jaką jest felieton. Z drugiej strony, wiele wypowiedzi wybitnych prawników z tytułami naukowymi i bogatym doświadczeniem praktycznym również pada w formule niekoniecznie dyskursu naukowego. Jest to dla mnie zupełne zrozumiałe, trudno bowiem wymagać by debata publiczna prowadzona była w konwencji artykułu naukowego lub seminarium.

Do tej refleksji skłoniły mnie w szczególności te wypowiedzi, w których prezentowane są poglądy, że złożenie ślubowania przez osobę wybraną na stanowisko sędziego Trybunału (posługuję się w tym przypadku dokładnym wyrażeniem z art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK), możliwe jest przed innym organem: Marszałkiem Sejmu, Zgromadzeniem Narodowym, albo nie organem, ale w ogóle innym podmiotem, np. notariuszem, jako osobą zaufania publicznego (art. 2 § 1 Prawa o notariacie). Oczywiście w sferze faktycznej jest to możliwe. Dla prawnika pojawia się jednak pytanie o prawną skuteczność takiej czynności. Studentom tłumaczy się bowiem, że np. złożenie oświadczenia woli o chęci wstąpienia w związek małżeński przed kolegą albo koleżanką (tak jak czynią to czasem, dla zabawy dzieci) z pewnością nie rodzi, póki co, skutku, o którym mowa w art. 1 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Przypomnijmy – przepis ten stanowi, że: „Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński”. Nie można bowiem zastąpić podmiotu uprawnionego do odbioru takiego oświadczenia woli poza te, które wymienione są we właściwych przepisach (np. polski konsul lub osobą wyznaczoną do wykonywania tej funkcji, podmiot z kościoła albo związku wyznaniowego z art. 1 § 3 KRO itp.).

W doktrynie prawniczej znane jest pojęcie “sytuacji wykładni”. Nie wnikając w innklinacje teoretyczne, pomimo trochę już nieaktualnej prowieniencji tego zwrotu, jest ono opisowo przydatne. Dotyczy bowiem zjawiska w procesie percepcji tekstu prawnego przez interpretatora, gdy ten napotyka na wieloznaczność danego wyrażenia. Rodzi ona jakieś alternatywy decyzyjne co do rozumienia określonych wyrażeń z tekstu źródła prawa (co ważne – źródła prawa, fontes iuris, a nie np. wypowiedzi doktryny, uzasadnienia orzeczenia sądowego itp. Te ostatnie są bowiem źródłami poznania prawa – fontes iuris cognoscendi – i nie są wiążące dla innych organów, w szczególności sądów, zgodnie z zasadą samodzielności jurysdykcyjnej oraz niezależności sędziego w zakresie orzekania).

Oczywiście pojawia się niekiedy argument, że tekst jest jasny (argument ten formułowany jest także na okoliczność ślubowania osoby wybranej przez Sejm na stanowisko sędziego TK). To nawet zabawne, bowiem polskie środowisko prawnicze (nie tylko teoretyków prawa) z uporem godnym lepszej sprawy przez lata zwalczało koncepcję jednoznaczności (fachowo – izomorfii) jako anachronizm i relikt ustroju autorytarnego (koncepcja ta zyskała na popularności w teorii prawa w okresie PRL). Przeciwnie, przyjmowano, że wobec zjawiska naturalnej wieloznaczności języka i tzw. otwartości tekstu aktu normatywnego mamy zawsze do czynienia z mniej albo bardziej wyraźnymi alternatywami znaczeniowymi, które interpretator musi wyważyć na podstawie zobiektywizowanych wartości w systemie prawa (chodzi o to, by system wartości interpretatora ograniczać na rzecz systemu wartości, które obowiązują mocą normatywnego ustanowienia reguł przez ustrojo- i prawodawcę). Ale oczywiście zmienił się standard (ciekaw to przez kogo i w jakim trybie identyfikowany) i argument z jednoznaczności powraca w kontekście ustrojowym. Na poziomie argumentacyjnym jest to oczywiście sofizmat...

Skoro w przestrzeni publicznej pojawiają się – także u zwolenników możliwości zastąpienia Prezydenta RP jakimś innym organem – w procesie odbioru ślubowania od osób, o których mowa w art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK, to potwierdza to, że niniejszej wyrażenie także dla tych dyskutantów jest wieloznaczne. Łatwo to potwierdzić w sposób socjolingwistycznej analizy takich wypowiedzi. Tymczasem norma prawna musi zawierać wszystkie elementy składniowe – a element dyspozycji w postaci podmiotu uprawnionego do odbioru tego ślubowania przecież nie może być dowolny. Trzeba go zidentyfikować jakimiś cechami normatywnymi. Tyle, jeżeli trzymamy się jakiś reguł rozumowań prawniczych. Jeżeli jednak wola (za którą stoi polityczna siła) ma determinować skutek faktyczny, to mogą sobie Państwo nie zawracać głowy dalszą lekturą tego tekstu. Jednak zaznaczyć wypada uczciwie, że owa wola nigdy nie zdeterminuje skutku prawnego. Ten zaś musi przesądzić organ do tego uprawniony w systemie prawa. Sama bowiem wypowiedź o prawie obowiązującym (nieważne czyja – polityka, prawnika, dziennikarza itp.) nie rodzi skutku normatywnego i nie powinna performatywnego (sprawczego na poziomie faktycznym).

Przyjrzyjmy się zatem brzmieniu przepisów. Art 194 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że “Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny”. Jak już sygnalizowałem w ostatnim felietonie ostatni przepis Konstytucji w sekcji dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego, w rozdziale VIII to art 197. Ta wyodrębniona jednostka redakcyjna Konstytucji brzmi: “Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”. Odesłania do ustaw znajdują się w wielu jednostkach redakcyjnych Konstytucji, ale w art. 197 nadano jej samodzielną wartość normatywną. Z pewnością ten element wykładni systemowej nie powinien być pominięty w procesie identyfikacji podstawy normatywnej (tzw. podstawy walidacyjnej). Zabieg taki jest bowiem redakcyjnie szczególny.

Polska doktryna prawnicza nie zna tzw. ustaw konstytucyjnych. Oznacza to, że <nie ma ustaw lepszych ani gorszych>. Wszystkie normy z poziomu ustaw mają taką samą moc wiążącą. Jednak to usytuowanie art. 197 w systematyce przepisów Konstytucji nie może (a przynajmniej nie powinno) być irrelewantne. Przepisy z delegacji z art. 197 nie mogą oczywiście modyfikować treści Konstytucji.

Instytucję złożenia ślubowania wyczerpująco reguluje art. 4 ustawy o Statusie sędziów TK. Uregulowano w nim, że wyłącznie Prezydent RP jest uprawniony do odbioru ślubowania. Czyni to osoba wybrana na stanowisko sędziego TK, zgodnie z hipotezą normy z tego przepisu. Dopełnia to art. 5 tej ustawy, który brzmi: “stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego”. Póki co, normy z tak zredagowanych przepisów obowiązują i w tylko w określonym trybie mogą być zmienione. Co więcej, nawet ich ewentualne derogowanie z systemu prawa nie pozwoli na ich zastąpienie innym wzorcem normatywnym. Trybunał jest bowiem uprawniony do orzekania o zgodności z Konstytucją m.in. prawa obowiązującego, a nie może przywrócić mocy normą, które zostały z systemu usunięte.

Zaznaczam, że nie wypowiadam się na temat obowiązku Prezydenta do odbioru ślubowania czy kompetencji do weryfikacji decyzji Sejmu RP o wyborze. Przepisy prawa nie regulują sytuacji, gdy Prezydent ma wątpliwości co do okoliczności umożliwiających odbiór ślubowania (analogicznie do zabawnego już przykładu, wątpliwości kierownika urzędu stanu cywilnego z art 5 KRO). Sytuacja wykładni, którą się tu zajmujemy dotyczy wyłącznie możliwości swoistej “podmiany” Prezydenta RP w procesie nominacyjnym osoby wybranej na stanowisko sędziego TK. W obecnym stanie prawnym nie ma innej możliwości. Jest to argument faktyczny, ale racjonalny – w razie wątpliwości Prezydent RP może zwrócić się o stanowisko prawne do Marszałka Sejmu RP (co też czyni), ale również do samego TK, gdyż zgodnie z orzecznictwem TK, np. wyrokiem K 47/15: “kwestia mandatu sędziego konstytucyjnego stanowi więc wewnętrzną sprawę samego Trybunału i może być rozstrzygana wyłącznie przez organy Trybunału Konstytucyjnego”.

Wszystko to warto przypomnieć, bo omawiana instytucja pełni też jakąś rolę gwarancyjną dla zasady pewności i stabilności obrotu prawnego. Przykład zawarcia małżeństwa poprzez złożenie oświadczeń woli przez mężczyznę i kobietę przed kierownikiem USC może być traktowany w kategoriach żartu, ale nie było to moją intencją. W sensie porównania wartości logicznej są to bowiem tożsame wyrażenia normatywne. Mamy bowiem określone podmioty uprawnione (mężczyznę i kobietę vs. osoby wybrane przez Sejm...) oraz określony podmiot uprawniony do odbioru takiego oświadczenia. I nie można nikim innym ich zastąpić dla ważności czynności prawnej, jaką jest złożenie ślubowania, które jest czynnością prawną, a nie – jak również jest podnoszone w dyskursie prawniczym – jedynie jego rolą deklaratywną itp. Otóż język prawny nie pełni innej funkcji znaczeniowej (semantycznej) jak funkcja normatywna. Nie jest opisowy ani emotywny. Jest wyłącznie regulatywny (normatywny) a niektóre z jego wyrażeń rodzą dodatkowo skutki performatywne (sprawcze).

Cała ta debata rodzi oczywiście smutny wniosek na temat stanu debaty publicznej w Polsce i dyskursu prawniczego. Przede wszystkim brak jest pluralizmu w wypowiedziach eksperckich. Jeszcze bardziej niebezpieczną praktyką jest brak przezorności decydentów przez możliwością posłużenia się takim samym modus operandi w przyszłości. Przez kogo i na jakich zasadach – można jedynie dociekać.

Prof. dr hab. Artur Kotowski
Kierownik Katedry Teorii i Filozofii Prawa
Wydział Prawa i Administracji UKSW

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...