Brytyjskie bazy nie dla USA? Londyn pokrzyżuje plany Trumpa
O planach Londynu pisze brytyjska gazeta "The I paper". Chodzi o strategiczną bazę Diego Garcia na Oceanie Indyjskim oraz lotnisko RAF Fairford w Gloucestershire. Na mocy umów między krajami każdorazowe wykorzystanie ich do ataków na inne państwa wymaga zgody brytyjskiego rządu.
Prawnicy rządu ostrzegli premiera Keira Starmera, że ataki na obiekty cywilne — jak mosty czy infrastruktura energetyczna — mogą zostać uznane za złamanie międzynarodowego prawa humanitarnego, a nawet za zbrodnie wojenne. Wielka Brytania, mimo bliskich relacji z USA, nie chce ponosić współodpowiedzialności za operację, która mogłaby wywołać poważny kryzys humanitarny w Iranie.
Ta decyzja zapewne wzmocni napięcia na linii Waszyngton-Londyn. Donald Trump ostatnio publicznie skrytykował Starmera, wskazując, że Wielka Brytania ma "długą drogę przed sobą" i porównał brytyjskiego lidera do Neville’a Chamberlaina, który zasłynął z polityki appeasementu wobec Adolfa Hitlera.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Cieśnina Ormuz zablokowana
Po rozpoczęciu 28 lutego amerykańsko-izraelskich ataków na Iran, Teheran skutecznie zablokował żeglugę w Cieśninie Ormuz, przez którą trafia na rynek około 20 proc. światowego wydobycia ropy naftowej i około 30 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG). Doprowadziło to do gwałtownego wzrostu światowych cen energii.
Według Trumpa, Stany Zjednoczone nie potrzebują tranzytu przez Cieśninę Ormuz, a przywrócenie żeglugi tym strategicznym szlakiem morskim powinno być obowiązkiem krajów, które wykorzystują ją do transportu ropy.
Wody Cieśniny Ormuz należą do Iranu i Omanu, ale na mocy Konwencji ONZ o prawie morza stanowią międzynarodowy szlak żeglugowy, który nie może być blokowany.