Izrael "zaniepokojony" decyzją Trumpa. Nieoczywiste stanowisko
O godzinie 2.00 w nocy z wtorku na środę upływał termin ultimatum, jakie amerykańska administracja postawiła władzom w Teheranie, domagając się m.in. natychmiastowego otwarcia blokowanej od końca lutego cieśniny Ormuz. Na półtorej godziny przed upłynięciem tego terminu Donald Trump ogłosił, że zgodził się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Podkreślił, iż warunkiem jest tu zgoda Iranu na otwarcie wspominanej cieśniny. Amerykański przywódca wyjaśnił, że powodem takiej decyzji jest zrealizowanie, a nawet przekroczenie wyznaczonych przez Waszyngton celów militarnych oraz fakt, że jest już bardzo blisko definitywnego porozumienia dotyczącego długoterminowego pokoju z Iranem oraz pokoju na Bliskim Wschodzie.
Izrael "zaniepokojony" zawieszeniem broni. "Ma więcej celów na swojej liście"
O tym, że zaniepokojeni tymczasowym rozejmem są izraelscy urzędnicy informuje w środę CNN. Według ustaleń stacji, która powołuje się na izraelskie źródło, rząd Benjamina Netanyahu będzie przestrzegał zawieszenia broni, idąc za przykładem prezydenta USA Donalda Trumpa, jednak "czyni to niechętnie, gdyż ma więcej celów na swojej liście, które chciałby osiągnąć poprzez działania militarne w Iranie".
Zawieszenie broni tak, ale nie dla Libanu
Oficjalnie biuro premiera Izraela poinformowało, że popiera dwutygodniowe zawieszenie broni, jednak – jak podkreślono – nie obejmie ono Libanu. Co ważne, pośredniczący w zawarciu porozumienia premier Pakistanu twierdził wcześniej, że strony zgodziły się na zawieszenie broni wszędzie, także w tym kraju.
W oświadczeniu zapewniono, że Izrael popiera decyzję Waszyngtonu jednak pod warunkiem, że Teheran "natychmiast otworzy cieśniny i wstrzyma wszelkie ataki na Stany Zjednoczone, Izrael i kraje regionu".