Merz zapowiada deportacje Syryjczyków. Media krytykują kanclerza
W ciągu najbliższych lat 80 procent z ponad 900 tys. Syryjczyków ma powrócić z Niemiec do ojczyzny – powiedział pod koniec marca kanclerz Friedrich Merz po spotkaniu w Berlinie z tymczasowym prezydentem Syrii Ahmadem asz-Szarą. – W dłuższej perspektywie najbliższych trzech lat, zgodnie z życzeniem prezydenta Szara, około 80 procent Syryjczyków przebywających obecnie w Niemczech powinno powrócić do swojego kraju ojczystego – wskazał Merz. Oznaczałoby to deportację ponad 750 000 Syryjczyków.
Deutsche Welle opublikowało długi tekst, w którym alarmuje, że masowe deportacje odbiją się negatywnie m.in. na niemieckim rynku pracy. "Pismo od Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców Syryjczyk Basel Gawish otrzymał 20 marca. Na dziesięć dni przed tym, jak Friedrich Merz i tymczasowy prezydent Syrii Ahmad asz-Szara poruszyli podczas rozmów w Berlinie kwestię powrotu do kraju setek tysięcy Syryjczyków. 31-letni Basel Gawish zawsze się tego obawiał: jego wniosek o azyl został odrzucony, nie przyznano mu ochrony uzupełniającej i wezwano do opuszczenia Niemiec w ciągu 30 dni" – czytamy.
"Sukces integracji"
"Jego ostatnia nadzieja: skarga złożona do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. Basel Gawish po zaledwie dwóch latach w Niemczech mówi niemal perfekcyjnie po niemiecku. Jego życie to historia sukcesu udanej integracji. Dentysta z wykształcenia odbywa staż u chirurga szczękowego w miasteczku Bühl na południu Niemiec" – przekonuje DW. – W Niemczech brakuje personelu stomatologicznego. Nikt nie rozumie, dlaczego deportuje się takich ludzi. To kompletne szaleństwo. Basel Gawish od samego początku starał się jak najlepiej zintegrować w Niemczech. Jego jedynym pragnieniem jest osiedlenie się tutaj i możliwość pracy jako dentysta lub chirurg szczękowy – tłumaczy Nadja Glatt, inicjatorka akcji "Babcie przeciw prawicy".
– Deportowanie osób, które są doskonale zintegrowane i łatwe do zlokalizowania niekoniecznie jest tym, czego byśmy chcieli, ale jest to najłatwiejsze do zrealizowania. Ponieważ osoby, które postępują właściwie, są zarejestrowane, mają pracę, a być może nawet dzieci w szkole, zostawiają po sobie ślad administracyjny – komentuje z kolei Marie Walter-Franke, członek Rady Ekspertów ds. Integracji i Migracji (SVR). Walter-Franke postuluje zwiększenie liczby pracowników w urzędach ds. cudzoziemców i sądach, aby Syryjczycy nie musieli tak długo czekać na zezwolenia na pobyt. Apeluje też o możliwość odbywania wizyt rozpoznawczych w Syrii bez narażania się na utratę zezwolenia na pobyt w Niemczech.