Virtuti Militari na ukraińskiej aukcji to oryginał. Niespodziewany zwrot w sprawie
Na jednym z ukraińskich portali aukcyjnych pojawił się na sprzedaż polski order Virtuti Militari. To najwyższe odznaczenie wojskowe w Polsce, przyznawane za wyjątkowe męstwo i odwagę na polu walki. Sprawa wywołała oburzenie i pytania o to, w jaki sposób polski order znalazł się w ukraińskich rękach.
Głos w sprawie szybko zabrał Instytut Pamięci Narodowej. Powołując się na relację rodziny kpt. Juliusza Heinzla, który był kawalerem orderu, stwierdzono, że wystawiony na aukcji eksponat to podróbka.
– Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prawdopodobnie na portalu internetowym został przedstawiony do sprzedaży order, który jest falsyfikatem, próbą oszustwa związanego z handlem pamiątkami po ofiarach II wojny światowej – wyjaśniał rzecznik IPN.
Zwrot w sprawie
Jak się jednak okazuje, prawda wygląda zupełnie inaczej. Order Virtuti Militari, który pojawił się na ukraińskiej aukcji jest oryginalny. Potwierdził to IPN, który w oświadczeniu podał, że "obecnie z całą pewnością można stwierdzić, że się mylili, ponieważ artefakt, którym dysponowali, pochodzi z nadania władz komunistycznych". Jak to możliwe?
Instytut powołał się na opinię Zbigniewa Nestorowicza, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Numizmatycznego. Na podstawie dostępnej fotografii ekspert stwierdził, że licytowany order jest oryginalny. Wskazał także, że egzemplarz należący do rodziny kpt. Heinzla został wykonany po II wojnie światowej. Świadczyć o tym ma fakt, że orzeł znajdujący się na orderze nie ma korony.
Rodzina kapitała zwróciła się do IPN z prośbą o przekazanie jej oryginalnego orderu.
"Przedstawiciele rodziny poinformowali Instytut Pamięci Narodowej, że chcą odzyskać bezcenną relikwię po zamordowanym przez Sowietów polskim oficerze. W związku deklaracją dyrektora ukraińskiego IPN, że order trafi do polskiej ambasady w Kijowie, rodzinę skierowaliśmy do rzecznika MSZ" – przekazał Instytut.