Poseł PiS dostał kolejny mandat. Tym razem go przyjął
Według ustaleń RMF FM, Łukasz Mejza został zatrzymany przez drogówkę w okolicach Zielonej Góry. Polityk jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, podczas gdy maksymalna prędkość na "ekspresówce" to 120 km/h.
Policjanci ukarali posła PiS mandatem w wysokości 800 zł. Mejza dostał także kolejne dziewięć punktów karnych. Parlamentarzysta przyjął mandat. "Poseł Mejza zrzekł się immunitetu za kilkanaście pirackich wybryków na drodze. Wciąż jednak siada za kółkiem i znów łamie przepisy. Gdy zakończą się procedury, polityk PiS straci uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Będzie musiał iść na kurs prawa jazdy i zdać egzamin" – wskazała rozgłośnia RMF FM.
Seria wykroczeń drogowych Mejzy
W połowie października ubiegłego roku Łukasz Mejza został zatrzymany przez policję za to, że na drodze ekspresowej S3 niemal dwukrotnie przekroczyć dozwoloną prędkość, jadąc swoim bmw 200 km/h. Do zdarzenia doszło w okolicach Polkowic (woj. dolnośląskie). Poseł Prawa i Sprawiedliwości odmówił przyjęcia mandatu w wysokości 2,5 tys. zł, zasłaniając się immunitetem. Ostatecznie parlamentarzysta zrzekł się immunitetu, a oprócz opłacenia mandatu zobowiązał się do wpłaty jego równowartości na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych. Jednak lista jego wykroczeń jest znacznie dłuższa.
Rozgłośnia RMF FM poinformowała, że jeśli zsumować wszystkie wykroczenia Łukasza Mejzy – zarówno te wykryte przez policję, jak i zarejestrowane przez fotoradary – to na jego konto wpadną aż 163 punkty karne. Suma mandatów wyniesie zaś 17 800 zł. Za same fotoradary posłowi dopisze się 148 punktów karnych. Mandat za te wykroczenia wyniesie ponad 15 000 zł. Inspekcja Transportu Drogowego chce, by za notoryczne łamanie przepisów polityk odpowiedział przed sądem. Parlamentarzysta wybrany z list PiS straci także prawo jazdy i będzie skierowany na egzamin.