Wybory w kraju UE. Ekspert: To może być nowy Orban

Dodano:
Były prezydent Bułgarii Rumen Radew Źródło: PAP / Piotr Nowak
W niedzielę w Bułgarii odbędą się ósme wybory parlamentarne w ciągu pięciu lat. Według eksperta, jeden z kandydatów "ma potencjał, by zastąpić Viktora Orbana".

Faworytem głosowania jest partia Postępowa Bułgaria, której nieformalnym liderem jest były prezydent Rumen Radew. Sondaż pokazują, że ugrupowanie to ma 10 proc. przewagi w sondażach nad proeuropejską partią GERB. Rumen Radew niespodziewanie opuścił stanowisko w styczniu tego roku, zrzekając się władzy na rzecz wiceprezydent Iliany Jotowej. Postanowił założyć własne ugrupowanie.

"Nominalnie Progresywna Bułgaria jest formacją centrolewicową. Ale ta lewicowość wyraża się głównie w obietnicach socjalnych, światopoglądowo partia jest dość tradycjonalistyczna. Kluczowe dla jej przekazu są obietnice walki z korupcją; jej hasła są poza tym bardzo ogólne, wyrażane populistycznym językiem" – wyjaśniał w rozmowie z "Newsweekiem" Jan Nowinowski, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich.

"Rzeczpospolita" zauważa, że Radew zdecydował się wejść w "prawdziwą politykę", ponieważ w bułgarskim systemie rządów prezydent ma ograniczone uprawnienia.

To "nowy Orban?"

W rozmowie z "Faktem" dr Spasimir Domaradzki, kierownik Zespołu Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, Instytutu Europy Środkowej i politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, stwierdza, że choć partia Radewa prowadzi w sondażach, to spodziewa się, że ostateczne rezultaty mogą być inne od prognozowanych – Radew może być zmuszony do szukania koalicjantów.

– Natomiast jeśli Rumen Radew faktycznie wygra, to ma potencjał, by zastąpić Viktora Orbana. Wtedy oczywiście Bułgaria zajęłaby bardziej asertywne stanowisko wobec Unii Europejskiej– stwierdził dr Domaradzki. Politolog ocenia, że Rumen Radew prezentuje "cicho prorosyjską" postawę.

Ekspert wskazuje na dotychczasowe czyny byłego prezydenta. – Jako prezydent do ostatniej chwili próbował sabotować przyjęcie wspólnej waluty (Bułgaria przyjęła euro w styczniu przyp. red.) i przeforsował podpisanie bardzo niekorzystnej umowy między bułgarskim a tureckim operatorem gazu, która pozostaje owita tajemnicą. Radew jest też sceptycznie nastawiony do natowskiej obecności i nie życzy sobie jej rozbudowywania. Uważa, że należy mówić o pokoju, jednocześnie zapożyczając rosyjską narrację – uważa badacz z UW.

Źródło: o2.pl/"Rz"/"Newsweek"
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...