"Gdyby to ode mnie zależało". Europoseł PiS wprost o sprawie Mejzy
– Dlaczego Łukasz Mejza jest wciąż posłem Prawa i Sprawiedliwości? – zapytano Piotra Müllera w audycji "Gość Radia Zet". Europoseł PiS podkreślił, że jest to "bardzo niezręczne pytanie".
– Powiem to wprost. Dla mnie to jest decyzja niezrozumiała. Gdyby to ode mnie osobiście zależało, Łukasz Mejza dzisiaj już by nie był posłem Prawa i Sprawiedliwości – oświadczył stanowczo polityk. – Nie dlatego, że raz przekroczył prędkość, tylko że zrobił to wielokrotnie, że nie wyciąga wniosków i że rodzaj komunikacji, który stosuje w tej sprawie, bagatelizuje te działania – wyjaśnił.
Eurodeputowany przyznał, że przeszkadza mu to, iż w ławach poselskich PiS zasiada ktoś, kto "nie przejmuje się przepisami ruchu drogowego".
Müller pytany o reakcję Kaczyńskiego
"Sytuację w Prawie i Sprawiedliwości widać znakomicie na przykładzie dwóch posłów. Krzysztof Szczucki zawieszony, Łukasz Mejza – włos mu z głowy nie spadł. A jaka jest różnica? Ano taka, że Szczucki ma inne zdanie na temat Konstytucji i TK, a Mejza tylko na temat kodeksu ruchu drogowego" – skomentowała za pośrednictwem mediów społecznościowych poseł niezrzeszona Paulina Matysiak.
– Widziałem, zgryźliwe, ale... trafne – ocenił Piotr Müller. Odniósł się również do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat Łukasza Mejzy. – Jeśli chodzi o liczbę punktów karnych, można mieć zastrzeżenia. Ale zapłacił, przeprosił i dlatego nadal funkcjonuje. Zresztą powiem tak: dużo jeżdżę po Polsce – może mniej niż kiedyś, ale nadal sporo – i mogę powiedzieć jedno: kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem – powiedział prezes PiS.
– Rozumiem, że czasami ludziom trzeba wybaczać, że ludzie popełniają błędy, ja to wszystko jestem w stanie zrozumieć, natomiast – jeszcze raz podkreślę – gdyby to ode mnie zależało, to Łukasz Mejza nie byłby dzisiaj posłem PiS – zaznaczył Piotr Müller.
Mejza dostał kolejny mandat
Przypomnijmy, że – zgodnie z ustaleniami RMF FM – Łukasz Mejza został zatrzymany przez drogówkę w okolicach Zielonej Góry. Polityk jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, podczas gdy maksymalna prędkość na "ekspresówce" to 120 km/h.
Policjanci ukarali posła PiS mandatem w wysokości 800 zł. Mejza dostał także kolejne dziewięć punktów karnych. Parlamentarzysta przyjął mandat.