Tusk opowiada, jak "zrobił wrażenie" słowami o USA. "Nie będę się chwalił"
W piątek premier Donald Tusk wystąpił na briefingu prasowym wracając z nieformalnego szczytu UE na Cyprze. Polityk przedstawił narrację jakoby nieobecność Viktora Orbana spowodowała, że wszyscy uczestnicy rozmawiali szczerzej o wojnie Ukrainy z Rosją.
Tusk atakuje Orbana
– Był [prezydent Ukrainy] osobiście na Cyprze i rozmowa z nim i dyskusje o Rosji, Ukrainie była niestandardowo szczera. Wszyscy zwracali uwagę na to, że być może ta rozmowa była tak poważna i tak szczera, bo było trochę inne towarzystwo niż do tej pory. Mówię o tym wprost, jak wiecie. Zmiana na Węgrzech spowodowała taki dość radykalny wzrost zaufania, wzajemnego zaufania między liderami i chyba wszyscy w związku z tym mówili szczerzej niż do tej pory o kwestii rosyjskiej, ukraińskiej, o wojnie etc.– mówił Tusk. Polityk wyraził przy tym zadowolenie, że udało się odblokować tzw. pożyczkę dla Ukrainy. Chodzi o kwotę 90 miliardów euro, które państwa europejskie dadzą dla Kijowa na kontynuowanie wojny.
Premier pokazał, że rozmowy dotyczyły również pożyczki w ramach mechanizmu SAFE oraz cen energii. Przekazał, że była też rozmowa z przedstawicielami państw Zatoki Perskiej.
Podważanie sojuszu z USA. Premier: Zrobiło to dość duże wrażenie
Tusk został zapytany o odpowiedź, jaką dostał od ambasadora USA w Polsce Toma Rose'a po swojej wypowiedzi podważającej sojusz z Ameryką. Rose podkreślił, że Stany są lojalne wobec swoich sojuszników, a zaangażowanie prezydenta USA wobec Polski jest "żelazne", "niezłomne" i "w pełni zasłużone".
– To jest problem, o którym zdecydowałem się powiedzieć głośno. Wśród liderów europejskich to zrobiło powiedziałbym dość duże wrażenie. Nie będę się chwalił, bo nie o to chodzi. Nie zawsze duże wrażenie przynosi dobre efekty, ale mówili, że wreszcie ktoś powiedział głośno to, co wszyscy mówią szeptem – pochwalił się polityk.
– My, szczególnie państwa we wschodniej części kontynentu i środkowej, a więc przede wszystkim Polska, narażone na tę bliskość geograficzną z Rosją i Białorusią, my musimy mieć pewność, że te wszystkie gwarancje, one są naprawdę do natychmiastowego wypełnienia, gdyby coś się stało. Absolutnie nie mam żadnego powodu wątpić w szczerość intencji i że każdy czuje się zobowiązany zgodnie z traktatem, artykułem 5, żeby Polsce pomóc, ale żeby pomóc Polsce w sytuacji – odpukać – kiedy taka potrzeba będzie potrzebna, my musimy mieć praktyczne decyzje – mówił premier.
– Znaczy mówimy tutaj o kwestiach logistycznych, o budowie infrastruktury, która umożliwi taką pomoc i to nie jest tylko mój pogląd, także strony amerykańskiej, przecież mamy dobrą współpracę, wymieniamy się informacjami, nasze służby współpracują bardzo intensywnie – dodał.
– Pierwszy, który postawił sprawę jasno, to był generał Grynkewich, amerykański dowódca NATO w Europie, że musimy się przygotować na ewentualne prowokacje ze strony Rosji. Tu nie może być miejsca na najmniejszą iluzję czy złudzenia, dlatego my serio bardzo traktujemy te wezwania ze strony Ameryki, żeby Europa i państwa członkowskie wzięły na siebie podstawowy ciężar związany z obronnością i bezpieczeństwem i Polska akurat to robi wyjątkowo sprawnie, na wielką skalę, jesteśmy przykładem dla wszystkich. Ale chciałbym mieć pewność, że Europa w całości będzie gotowa też do reakcji, jeżeli taka będzie potrzeba – mówił lider KO.
Tusk dodał, że cieszy się, że ambasador Rose potwierdził, że Polska może zawsze liczyć na Amerykę. – Mam nadzieję, że tak rzeczywiście jest – podsumował.