Starsze auta nie spełnią wymogów? Ruszają konsultacje ws. pomysłów UE
Unijne przepisy "Roadworthiness Package" oznaczają zmiany w procedurach obowiązkowych przeglądów technicznych. Regulacje dot. przydatności pojazdów do ruchu drogowego i zakładają ujednolicenie zasad przeglądów. Dla polskich kierowców oznacza to zaostrzenie przepisów.
Właśnie ruszają konsultacje w sprawie zmian forsowanych przez Brukselę. Komisja Europejska dąży do wprowadzenia nowych zasad do 2027 r.
Będą sprawdzać pomiar spalin
Ministerstwo Infrastruktury przekazało, że pakiet zawiera m.in. "przepisy dotyczące wprowadzenia obowiązku pomiaru spalin emitowanych przez silniki z zapłonem samoczynnym za pomocą licznika cząstek stałych oraz wymianę informacji i danych o pojazdach pomiędzy państwami członkowskimi". To właśnie planowane zmiany kryteriów badań kontrolnych, szczególnie kontroli spalin, budzą największe obawy – ze strony właścicieli stacji kontroli pojazdów, jak i właścicieli aut, szczególnie tych starszych.
"Według unijnych dokumentów, już 10-letnie auta miałyby podlegać zaostrzonym kontrolom, kładącym jeszcze większy niż obecnie nacisk na stan elektroniki i systemów bezpieczeństwa. Konieczne będzie również stosowanie bardziej precyzyjnych urządzeń pomiarowych emisji cząstek stałych. Ma także powstać europejska baza danych pojazdów oraz jednolite zasady rejestracji aut sprowadzanych spoza UE (m.in. z USA, Kanady i Japonii)" – opisuje "Fakt".
Projekt KE zakłada wprowadzenie liczników cząstek stałych. Nowe urządzenia mają wykrywać zarówno uszkodzone, jak i całkowicie usunięte filtry DPF. Dzisiejsze badanie emisji spalin za pomocą dymomierzy w przypadku wyższych norm Euro nie wykrywa tego. Nowe, rygorystyczne badania sprawią, że wiele aut może po prostu nie zostać dopuszczonych do ruchu, a w obliczu utworzenia wspólnej bazy dla wszystkich państw UE ukrycie niekorzystnej historii przeglądów stanie się znacznie trudniejsze.
"Więcej aut nie spełni wymogów"
– Jeśli kryteria będą zaostrzone, to zwiększy się odsetek pojazdów, które nie przejdą badań technicznych. Właściciele będą musieli takie pojazdy naprawiać lub w sytuacji ostatecznej będą one podlegać wyrejestrowaniu na skutek oddania do stacji demontażu pojazdów – komentuje w rozmowie z "Faktem" Jolanta Źródłowska, prezes zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów (PISKP).
Resort infrastruktury uzależnia od dalszych prac w ramach UE wypracowanie systemowych rozwiązań, które umożliwią wyeliminowanie z ruchu pojazdów nadmiernie zanieczyszczających powietrze z powodu usuniętych lub niesprawnych filtrów DPF.
Rafał Jaśkowski z biura prasowego MI przekazał: "Na obecnym etapie prac projekt ulega licznym zmianom w wyniku zgłaszanych uwag i poprawek. Przykładem jest rezygnacja w tekście dyrektywy z corocznego przeprowadzania badań technicznych pojazdów starszych niż dziesięć lat. Dlatego również termin wejścia w życie nowych przepisów prawa może ulec zmianie.Właściciele stacji diagnostycznych wskazują też na duże nakłady, które musieliby ponieść, by dostosować stacje do nowych wymogów. Przykładowo, zakup licznika cząstek stałych to koszt od ok. 30 do 45 tys. zł, a to tylko część kosztów, jakie musieliby ponieść, by przystosować się do zmian".