Ciągła kontrola i inwigilacja. Tak władze Nikaragui prześladują księży
W 2018 roku dyktatura w Nikaragui zaostrzyła prześladowania Kościoła po tym, jak biskupi i księża wystąpili w roli mediatorów między reżimem a społeczeństwem obywatelskim w obliczu słusznych protestów ludności. Od tego czasu odnotowano ponad 1030 udokumentowanych ataków na katolików, a 149 księży zostało wydalonych lub skazanych na wygnanie. – Społeczeństwo przyzwyczaiło się do tej sytuacji i już nic nie mówi, ale ograniczenia nadal istnieją, ponieważ nie ma wolności – wyznaje nikaraguański kapłan.
Pod stałą kontrolą
Mówiąc o tym, w jaki sposób policja kontroluje księży i biskupów, opowiada, że „za każdym razem, gdy odbywają się kościelne uroczystości, musimy zgłaszać, jakie to są uroczystości i gdzie się odbywają; musimy zgłaszać wyjazdy poza terytorium naszej parafii; musimy podawać, jak długo będziemy przebywać w konkretnym miejscu poza jej granicami”. Kapłan dodaj, że w każdą niedzielę przychodzi policja, by zrobić mu zdjęcie.
–To sposób na potwierdzenie, że jesteśmy tam, gdzie powiedzieliśmy. Przełożeni wymagają od funkcjonariuszy, aby mieli dowody na odbyte wizyty i w ten sposób sprawują kontrolę – dodaje. Wyznaje, że gdy wyszedł z parafii bez powiadomieni, policja dzwoniła, dopytując, gdzie się obecnie znajduje. Kapłan wskazuje, że represyjny system inwigilacji najbardziej uderza w biskupów, którzy są stale kontrolowani i obserwowani.
Nikaraguańczyk wyjaśnia, że „żaden ksiądz nie może mówić o sprawach społecznych czy politycznych”, bo naraża się na to, że zostanie uznany za przeciwnika rządu, a wówczas grozi mu „więzienie albo wygnanie”. – Jeśli poruszamy jakąś kwestię społeczną lub mówimy o bieżących wydarzeniach, mogą nas uznać za przeciwników, jakbyśmy wygłaszali partyjne przemówienie nawołujące do buntu. Obserwują nas skrupulatnie, słuchają nas na żywo lub w transmisjach, nagrywają nas i donoszą – wyjaśnia kapłan. Dodaje, że po aresztowaniu jakiegoś księdza zapada całkowita cisza: „nie można ich odwiedzać, nie można z nimi rozmawiać”.
Presja na biskupów
Nikaraguański kapłan powiedział agencji ACI Prensa, że biskupi tego kraju coraz rzadziej wypowiadają się na temat sytuacji w kraju i nie krytykują dyktatury, ponieważ obawiają się, że ich działania negatywnie odbiją się na kapłanach i wiernych. – Biskupi – stwierdził – obawiają się wydalenia, a to oznacza pozostawienie bez opieki licznej społeczności wiernych, tak jak miało to miejsce w Siuna, Matagalpie, Estelí czy Jinotega – mówił. Obecni cztery nikaraguańskie diecezje pozostają bez pasterza, z kraju wydalony został również przewodniczący episkopatu. Ma to negatywne przełożenie na życie duszpasterskie.
„W diecezjach, w których nie ma biskupów, nie odbywają się święcenia kapłańskie, a policja szczególnie czuwa nad tymi diecezjami, nie pozwalając w nim działać innym biskupom”. Nikaraguański kapłan wskazał, że szczególnie trudna sytuacja duszpasterska panuje w diecezji Matagalpa, gdzie ponad połowa duchowieństwa musiała opuścić kraj w odwecie za odważny głos tamtejszego biskupa Rolando José Álvareza Lagosa, który „w swoich kazaniach nigdy nie upiększał” sytuacji w Nikaragui.
Trudna sytuacja wiernych
Kapłan wskazuje, że Nikaragua pogrążona jest w ogromnym kryzysie, a ludzie żyją w ubóstwie. W najbardziej potrzebujących również uderzyła sandinistowska dyktatura, odbierając w 2023 roku osobowość prawną Caritas tego kraju, która dla wielu mieszkańców była ostatnią deską ratunku. Mimo istniejących ograniczeń Kościół nie przestaje pomagać najbiedniejszym. – Współpracujemy z ludźmi, pomagamy najbardziej potrzebującym, dostarczamy jedzenie. Nie miałem problemów z policją w tej kwestii, robię to jawnie, nie ukrywam tego – mówi kapłan.
Trzy lata temu prezydent Ortega odebrał Kościołowi możliwość otrzymywania wsparcia z zagranicy, oskarżając biskupów o „pranie brudnych pieniędzy”. Jednocześnie zamrożone zostały konta bankowe parafii i diecezji w całym kraju, aby jeszcze bardziej ograniczyć ich działalność. – Nie możemy już liczyć na Caritas ani na pomoc zagraniczną, ponieważ wszystko to zostało zakazane. Dlatego pomoc udzielana jest przez naszą społeczność, w warunkach ubóstwa – wskazał nikaraguański ksiądz. Według raportu Banku Światowego z kwietnia 2026 r. w Nikaragui w dotkliwym ubóstwie żyje 2,8 mln osób, czyli połowa mieszkańców tego kraju
Z nadzieją mimo trudności
Kapłan, z którym rozmawiała agencja ACI Prensa, wskazuje, że „Kościół w tym kraju jest Kościołem cierpiącym, ale się nie poddaje i z nadzieję idzie w przyszłość”. – Siłę czerpiemy z przesłania Wielkanocy, z tego, że Chrystus żyje, jest z nami, cierpi z nami i idzie pośród nas – wskazuje. Jak mówi, nawet pośród trudności Kościół w Nikaragui idzie z ufnością, idzie z nadzieją. „Liczymy na to, że spotkamy się z solidarnością i zainteresowaniem świata – mówi – oraz że pewnego dnia będziemy mogli w pełni swobodnie żyć naszą wiarą”.