Trzaskowski w zagranicznej prasie kreśli wizję bezpieczeństwa. Bez USA?
Rafał Trzaskowski przedstawił w wywiadzie m.in. stanowisko w sprawie bezpieczeństwa Europy.
"Tamte czasy minęły"
Trzaskowski stwierdził na łamach hiszpańskiej prasy wprost, że czasy, kiedy mogliśmy polegać na Amerykanach w kwestiach bezpieczeństwa i nie robić nic samodzielnie, minęły. W jego ocenie wynika to m.in. z "mniejszej przewidywalności amerykańskiej administracji". Jednocześnie prezydent Warszawy nie przedstawił konkretnej alternatywy dla tej zmiany. W jego wypowiedziach pojawia się postulat zwiększenia inwestycji w obronność oraz konkurencyjność Europy. Nie wskazał jednak, w jaki sposób państwa europejskie miałyby w krótkim czasie zastąpić potencjał militarny i polityczny Stanów Zjednoczonych.
Trzaskowski podkreślał także konieczność solidarności w ramach NATO. "Zagrożenie jest takie samo dla wszystkich państw NATO, dlatego w kwestiach obronności muszą one wykazać się solidarnością" – mówił. W tym kontekście skrytykował Hiszpanię, która sprzeciwia się podniesieniu wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB. Zwrócił uwagę, że Polska planuje przeznaczyć na ten cel 4,8 proc. PKB w 2026 roku, podczas gdy Madryt dopiero w 2025 roku osiągnął poziom 2 proc., a obecnie deklaruje 2,1 proc. "Szaleni dyktatorzy destabilizują świat. A jeśli Putin uniknie kary, wszyscy oni zobaczą, że Europa i sojusz zachodni są słabe, że nie jesteśmy wiarygodni" – stwierdził.
Trzaskowski uderzył także w Nawrockiego
Wywiad dla zagranicznej prasy stał się również okazją do odniesień do polityki krajowej. Trzaskowski zarzucił prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że "wykazuje niechęć nawet w tych kwestiach", które mają "szeroki konsensus", takich jak bezpieczeństwo czy pomoc Ukrainie.
Podkreślił przy tym, że wcześniej w tych sprawach istniała zgoda ponad podziałami, wskazując na współpracę rządu Donalda Tuska z byłym prezydentem Andrzejem Dudą.