Kierwiński: Chcemy każdego żołnierza NATO-wskiego w Polsce
Stany Zjednoczone zdecydowały, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofają ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. W drodze na szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej, który odbywa się w Armenii, premier Donald Tusk został zapytany o to, czy amerykańscy żołnierze wycofywani z Niemiec mogą trafić na wschodnią flankę NATO. Szef rządu stwierdził, że nie zgodzi się, aby tak się stało. Jego wypowiedź wywołała burzę i ostrą krytykę ze strony opozycji.
Kierwiński: Zapraszamy do Polski amerykańskich żołnierzy
Pytany o wypowiedź Tuska na temat amerykańskich żołnierzy minister spraw wewnętrznych i administracji stwierdził, że Polska chce "każdego żołnierza NATO-wskiego, każdego żołnierza amerykańskiego", bo "to wzmacnia nasze bezpieczeństwo".
– Natomiast bądźmy też precyzyjni – każdy żołnierz NATO-wski w Europie, każdy żołnierz amerykański w Europie, to też jest wartość dla naszego bezpieczeństwa. Każdy to rozumie. Nie rozumie tego tylko pan Kaczyński, bo musi bić polityczną pianę – stwierdził na antenie Polsatu News.
Kierwiński jednoznacznie zadeklarował, że Polska zaprosi "każdego amerykańskiego żołnierza, niezależnie skąd będzie przenoszony".
– My mamy żołnierzy amerykańskich tutaj u siebie, rotacyjnie w tym sensie, że zmieniają się żołnierze, którzy tutaj są. Natomiast infrastruktura do tego jest przygotowana – powiedział szef MSWiA.
Trump wycofuje żołnierzy z Niemiec
W sobotę Pentagon ogłosił, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję o wycofaniu z Niemiec pięciu tysięcy swoich żołnierzy. Podjął ją, jak poinformowano w komunikacie, minister wojny Pete Hegseth. "Decyzja ta jest następstwem gruntownej analizy rozmieszczenia sił w Europie i wynika z potrzeb oraz warunków panujących na miejscu" – poinformował rzecznik Pentagonu Sean Parnell.
Donald Trump groził redukcją sił zbrojnych na początku tego tygodnia, po sprzeczce z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem, który w poniedziałek stwierdził, że Irańczycy upokarzają USA w rozmowach na temat zakończenia dwumiesięcznej wojny i że nie widzi, jaką strategię wyjścia obiera Waszyngton.