KROPiK krytykowany w Senacie. "Poważne wady konstytucyjne"
W połowie kwietnia posłowie zgodzili się na powstanie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów. Ustawa wprowadza obowiązek znakowania wszystkich psów oraz wybranych kategorii kotów, a także ich rejestracji w państwowym systemie KROPiK. Problem w tym, że w Polsce od lat istnieją bazy zaczipowanych zwierząt. Tymczasem rządowy projekt zakłada rezygnację z istniejących baz danych. Rząd chce odrzucić zarówno zebrane dane osobowe, jak również funkcjonujące systemy informatyczne. Na sam system IT rząd chce przekazać 38,5 mln zł. W dodatku kosztami zostaną obarczeni Polacy.
Ile zapłacą właściciele zwierząt? Czipowanie psów i kotów będzie odpłatne i wyniesie 50 zł, do tego kolejne 50 zł trzeba będzie zapłacić za umieszczenie informacji o pupilu w rejestrze. To jednak nie koniec. 50 zł będzie kosztować każda zmiana wpisu w przyszłości (50 zł trzeba będzie zapłacić za każdym razem przy okazji wpisania informacji o każdym szczepieniu przeciwko wściekliźnie, zmianie adresu, ubezpłodnienie psa itd.).
Na wątpliwości wokół ustawy o KROPiK zwracali uwagę politycy opozycji. W wywiadzie dla portalu DoRzeczy.pl Jarosław Sachajko przekonywał, że nowy system jest tworzony nie po to, aby polepszyć sytuację zwierząt, ale po to by "dać posady dla swoich". Poseł ocenił, ze rządzący mówią, że "są wolnorynkowi, a widać, że to żadne podejście wolnorynkowe, tylko komunizm". – Tylko jedna państwowa baza, żeby swoi mieli paśnik, czy ładniej nazywając korytko – wyjaśniał. Z kolei podczas niedawnej debaty sejmowej polityk Konfederacji Witold Tumanowicz wskazywał, że KROPiK nie rozwiąże wielu problemów m.in. patoschronisk.
Burzliwa dyskusja w Senacie
Podczas połączonego posiedzenia senackiej komisji rolnictwa i rozwoju wsi oraz komisji klimatu i środowiska doszło do burzliwej dyskusji na temat KROPiK-u. Prof. Krzysztof Koźmiński, reprezentujący Krajowy Instytut Rejestracji Zwierząt zwracał uwagę, że ustawa jest obarczona czterema poważnymi mankamentami. – To jest ustawa wadliwa legislacyjnie. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele zarzutów zostało podniesionych. Mamy krótką ustawę, a jest ponad 30 krytycznych uwag. Po pierwsze, to ustawa, która narusza kilka zasad konstytucyjnych. 28 kwietnia Parlament Europejski przegłosował rozporządzenie, czyli akt prawa unijnego bezpośrednio stosowany. Ta ustawa w aktualnym kształcie jest w mojej ocenie niezgodna z prawem unijnym i może rodzić odpowiedzialność przed organami międzynarodowymi. Ta ustawa jest też wadliwa pod względem procedury legislacyjnej, zwłaszcza w ocenie skutków regulacji. Dane są wybiórcze, selektywne, niewiarygodne, a wyliczenia i szacunki zupełnie nie pokrywają się z realiami – mówił.
Głos zabrał także Bartosz Mackiewicz, prezes fundacji Safe Animal – Zacznę od aspektu historycznego. Identyfikacja w Polsce to już 25 lat historii. 25 lat rejestru polskiego towarzystwa identyfikacji, 20 lat bazy Safe-Animal i 10 lat CBDZOE. To historia mrówczej pracy w budowaniu i łączeniu oddzielnych rejestrów i ciągłe udoskonalanie ich funkcjonalności.Świadczą o tym ilości zawartych umów z poszczególnymi podmiotami które pozwalają na bezpłatną rejestrację. To 5500 lekarzy, 202 schroniska na 210 pracujących, 240 miast i gmin, które na co dzień pracują i rejestrują nieodpłatnie dane. To 220 organizacji prozwierzecych. Polskie bazy to również Połączenie z Europetnet i petmxx, dzięki czemu polskie zwierzęta widoczne są również w Europie i na świecie. Z naszych usług w chwili obecnej korzysta KAS, Prokuratura, Policja czy powszechnie straż miejska – mówił.
Mackiewicz dodał, że obecnie jego fundacja zderza się z "walcem o nazwie KROPiK, który zamiast poprawić sytuację w Polsce, niestety ją totalnie psuje". – Po pierwsze, KROPiK to nie jest projekt o zapobieganiu bezdomności zwierząt, bo on po prostu zwierzętom nie służy. To projekt ustawy o rejestrze ARMiR i wprowadzeniu obowiązku znakowania. Niestety, to projekt bez kastracji i bez sterylizacji a od tego powinno się zacząć.Projekt ten jest typowym przykładem niedemokratycznego centralizmu, który w nieuzasadniony sposób wprowadza monopol państwa i kolejne nadregulacje. Budowana w projekcie baza państwowa – zyskując atut obowiązkowego rejestru – spowoduje w konsekwencji zamknięcie podmiotów prywatnych.Następna wada to niezgodność z konstytucją w przynajmniej kilku punktach – dodawał.
– W związku z powyższym, projekt nie tylko niszczy dorobek trzech baz danych, ale również przekreśla dotychczasowe działania gmin i nakłada dodatkowe opłaty na schroniska. Miasta od kilkunastu już lat prowadzą akcje, dzięki czemu właściciele mają zapewnioną możliwość bezpłatnego zabiegu znakowania, a polskie bazy również bezpłatnie pomagają w tych przedsięwzięciach. W Polsce mamy już około 6 mln zwierząt zarejestrowanych i tym samym 6 mln. numerów czipów, które stanowią kluczowy bufor w zabezpieczeniu rynku przed napływem produktów do znakowania wątpliwej jakości i bez kontroli. Buduje się zupełnie pustą bazę, a ta bez elementu zachowania ciągłości numeracji i zabezpieczenia w postaci obecnie istniejących baz danych z numerami czipów rodzi ogromne ryzyko dublowania numerów. W projekcie brakuje określonych standardów bezpieczeństwa implementowanych produktów jest brak kluczowych norm ISO dotyczących cytotoksycznosci, co rodzi ryzyko powikłań po wszczepieniu czipa. Problem kolejny to rozszerzenie kompetencji lekarza weterynarii do funkcji pracownika administracyjnego, który będzie musiał rejestrować dane z zabiegów w tak dużej skali. Lekarz będzie miał możliwość legitymowania właściciela w celu weryfikacji tożsamości, ale to, co jest kluczowym problemem, to brak adresów na dowodach osobistych co może prowadzić do podawania fałszywych danych. Dlatego kolejną poważną wadą projektu jest brak możliwości samodzielnej rejestracji danych przez właściciela zwierzęcia w bazie z weryfikacją tożsamości za pomocą systemów bankowych – wskazywał.
W ocenie prezesa fundacji Safe-Animal, ustawodawca powinien umożliwić prywatnym bazom danych stać się częścią budowanego sytemu. – Lekarz powinien móc wykorzystać posiadanie konto w obecnej bazie, a ta w czasie rzeczywistym prześle dane do KROPiK, co będzie równoznaczne z kompletną rejestracją. Nasze systemy wyłapią też dzięki temu dublujące się numery czipów. Po drugie, należy pozwolić właścicielowi wybrać samodzielne dostępną bazę i tym samym zarejestrować dane w bazie. W tym przypadku zachowujemy demokratyczną wolność obywateli do dokonywania stosownego i właściwego wyboru po oznakowaniu zwierzęcia. Warunkiem koniecznym jest tylko to, aby taka baza posiadała system weryfikacji tożsamości np mojeID – wskazywał.
KROPiK skrytykowała również Dorota Sumińska, lekarz weterynarii. – KROPiK nie ograniczy bezdomności zwierząt. Od kiedy istnieje znakowanie zwierząt w Polsce korzystam z dotychczasowych możliwości i uważam, że są one ze wszech miar doskonałe, bo to po prostu działa. Jeżeli coś działa, to dlaczego to likwidować? Uważam, ze KROPiK powinien to scalić i stworzyć jedną bazę danych, korzystając z tych dostępnych. Inaczej powstanie bałagan. Chodzi o to, by skorzystać z tego, co mamy. Oczywiście, centralna baza jest potrzebna, ale nie likwidujmy tego, co działa bardzo dobrze – wskazywała.