"Zwycięstwo zawsze będzie po naszej stronie". Putin uderza w NATO podczas parady w Moskwie
Centralnym punktem obchodów było przemówienie Władimira Putina, który po raz kolejny wykorzystał historyczną narrację do uzasadniania wojny w Ukrainie. Rosyjski prezydent przekonywał, że Rosja prowadzi dziś walkę z "agresywną siłą" wspieraną przez wszystkie państwa NATO. – Wielki wyczyn radzieckich żołnierzy inspiruje bojowników tej operacji specjalnej, którzy stawiają czoła siłom wspieranym przez cały blok NATO – mówił Putin podczas uroczystości.
Putin: Zwycięstwo zawsze będzie nasze
W swoim wystąpieniu rosyjski przywódca wielokrotnie odwoływał się do patriotyzmu, jedności narodowej i mitu "Wielkiej Wojny Ojczyźnianej". Twierdził, że narody Związku Radzieckiego odegrały decydującą rolę w pokonaniu nazistowskich Niemiec i uratowaniu świata podczas II wojny światowej. – Kluczem do sukcesu jest nasza moralna siła, odwaga i męstwo, spójność oraz zdolność do przetrwania wszystkiego, pokonania wszelkich prób. Mamy wspólny cel, każdy wnosi osobisty wkład w zwycięstwo – mówił. W kulminacyjnym momencie przemówienia Putin zadeklarował: – Naród rosyjski może wszystko wytrzymać i pokonać każdą próbę. Zwycięstwo zawsze będzie po naszej stronie.
Rosyjski przywódca podkreślał również, że "zwycięstwo kształtuje się zarówno na polu bitwy, jak i na tyłach". W trakcie uroczystości zarządzono minutę ciszy ku pamięci rosyjskich żołnierzy poległych w wojnie przeciwko Ukrainie.
Nagrania z frontu zamiast pokazów sprzętu
Tegoroczna parada znacząco różniła się od wcześniejszych obchodów. Po raz pierwszy od 2007 roku w Moskwie zrezygnowano z tradycyjnego pokazu ciężkiego sprzętu wojskowego. Rosyjskie Ministerstwo Obrony tłumaczyło tę decyzję "obecną sytuacją" i względami bezpieczeństwa. Zamiast przejazdu czołgów i wyrzutni rakiet na ekranach rozmieszczonych na Placu Czerwonym wyświetlano nagrania z frontu w Ukrainie. Pokazano m.in. system BM-27 Uragan, pocisk balistyczny RS-24 Jars, system Awangard oraz broń termobaryczną Terminator. Emitowano także wcześniej nagrane pozdrowienia od rosyjskich żołnierzy walczących na Ukrainie.
Paradą dowodził naczelny dowódca wojsk lądowych Rosji generał Andriej Mordwiczew, określany przez Ukraińców mianem "rzeźnika Mariupola". W uroczystościach po raz pierwszy uczestniczyli również żołnierze Korei Północnej.
Według agencji Reuters była to najmniejsza parada Dnia Zwycięstwa od lat.